Tajemnica szyfru, czyli dlaczego nie było nas na Nordkapp

71 ° 10′ 21” – na tej szerokości geograficznej leży North Cape, Nordkapp, Przylądek Północny. To mniej więcej połowa drogi między Oslo a Biegunem Północnym. Jeśli ktoś miał chociaż tróję z geografii, to zapewne pamięta, że jest to najdalej na północ wysunięty punkt Europy… ale to nieprawda. O jeden kilometr dalej na północ leży przylądek Knivskjellodden, ale ponieważ nie miał siły przebicia i odpowiedniej reklamy, a w dodatku widok z niego nie jest tak spektakularny, więc się nie załapał na atrakcję turystyczną.

View from Honnigsvag

Przylądek Północny, na który wiedzie podmorski tunel jest umieszczony” na 300-metrowym klifie, z którego przy dobrej pogodzie widać kawał Morza Barentsa. Trzeba być szczęściarzem, żeby trafić na dobrą pogodę, bo zwykle można zobaczyć tam mgłę, szczelnie otulającą wszystko, łącznie ze słynnym monumentem „Dzieci Ziemi”, zaprojektowany przez siedmioro dzieci z siedmiu zakątków świata (z Japonii, Tanzanii, Brazylii, Tajlandii, Włoch, Związku Radzieckiego i USA). Pomnik został wzniesiony w 1988 roku i symbolizuje Nadzieję, Radość, Zgodę i Przyjaźń. Jeśli go widać we mgle, to wygląda wspaniale.

Jeśli ma się szczęście, można zobaczyć stada reniferów, które płyną około kilometra, pokonując cieśninę łączącą ląd stały z wyspą Mageroy. Każdej wiosny (czyli w maju) przybywa ich tu około 5 tysięcy, żeby paść się na skalistej wyspie pełnej porostów i dzikich kwiatów, a we wrześniu wrócić na stały ląd.

Nordcapp – pomnik i mgła:

Nordcapp

Na klifie jest Nordkapphallen, centrum turystyczne otwarte cały rok. Można kupić tam pamiątki, zjeść posiłek w restauracji na 250 osób), szczycącej się najpiękniejszym widokiem na Ocean Arktyczny, jest coffee house (nie mylić z coffee shop) i poczta.

Nordkapp jest w odległości około 16 kilometrów od Honningsvåg i to była to odległość, której nie udało nam się pokonać. Bohaterem historii jest Zbig, który w momencie zaokrętowania został szczęśliwym posiadaczem, a właściwie dzierżawcą kajutowego sejfu. Otwierał go sobie i zamykał kilka razy dziennie, klepiąc przy tym jak pacierz „nie pomylić kombinacji, zwłaszcza kiedy się zamyka”. I pomylił. Najpierw nie chciał się przyznać, stojąc cichutko przed sezamem, usiłując odgadnąć zaklęcie. Trwało to długo, podejrzanie długo, więc w końcu się przyznał, że usiłuje wklepać dwie ostatnie cyfry, które pomylił. 

– Może poproszę kogoś z obsługi, żeby otworzył? – spytałam nieśmiało.                                   No co ty, jak?                                                                                                                  

– No na nogach. Pójdę do recepcji i powiem, że nie możemy otworzyć sejfu. Myślisz, że tobie pierwszemu się to przydarzyło? – próbuję go pocieszyć.                                                        

– Nie, jeszcze spróbuję.

Minęło kolejne 10 minut, zaczął mnie nawet wciągać film w pokładowej TV. Słyszę coraz głośniejsze pomruki, Zbig wyłania się z szafy i sugeruje, żebym jednak spytała w recepcji.

Po pięciu minutach przyszedł oficer z naszywką śruby okrętowej na pagonach, znaczy techniczny. Kartą magnetyczną otworzył sejf w dwie sekundy, ale na autobus na Nordkapp już nie zdążyliśmy.

Lapoński sklep w Honnigsvag:

Lapp shop in Honningsvag

INFO: Informacja turystyczna jest po prawej stronie nabrzeża w Honningsvag. Niedaleko stamtąd jest poczta przy ulicy Storgata.

KULINARIA: Główną atrakcją kulinarną jest stockfish, czyli suszona, niesolona ryba, zwykle dorsz. Popularne są też „cloudberries” (nie znam polskiego odpowiednika), owoce, które przypominają wyglądem jeżynę i malinę, ale są pomarańczowe.

Do widzenia Honningsvag:

Goodbye Honigsvag

ZAKUPY: w sklepach z pamiątkami warto kupić wyroby z wełny, w tym swetry, choć te ostatnie nie były za ciekawe. Lokalni artyści wykonują paski, buty, portfele ze skóry, rzeźby w kości i kamieniu. Na pewno będą kramy prowadzone przez lapońskie kobiety w tradycyjnych strojach. Można u nich kupić głównie skóry fok i reniferów, rogi i inne pozostałości zwierząt, małe rzeźbione kamyczki i lalki w lapońskich strojach. Wiele sklepów ma tabliczki „tax free”, a przed odjazdem można dostać zwrot podatku VAT w biurach w porcie, albo na lotnisku. 

Do widzenia Mageroy:

Bye, bye Mageroy

Dodaj komentarz