Dzika północ, czyli Longyearbyen

Pozycja: 78 stopni 13 minut nord

tempertura: 3 stopnie C

ok. 16:00

Z portu do miasta jest około 2 km. Szkoda, że nie wiedzieliśmy o tym wcześniej, bo zaoszczędzilibyśmy 10 dolców. Ale dla kogoś, kto ma ciężką astmę przebycie tej drogi pieszo jest niewskazane – może zostać zabity przez kurz. Kurzy się zewsząd: ze skalistych, czarno-brunatnych zboczy, z poboczy wysypanych żwirem i małymi kawałkami węgla, z okolicznych „łąk”, które porastają suche trawki, którymi mogłyby się nakarmić tylko wielbłądy, bo co do reniferów nie jestem pewna. Wzdłuż drogi stoją dziesiątki piętrowych baraków o nieciekawej architekturze, która niestety dominuje w szaro-brązowym krajobrazie. W budynkach mieszczą się firmy, a przed budynkami panuje bałagan – porozrzucane drewniane belki drewniane, porzucone betonowe słupy, pojemniki na oleje i inne substancje płynne, jakieś beczki, kontenery na śmieci… Wiem, że tu się pracuje, ale naprawdę nikomu nie zależy?

Wiosenne łąki. To malutkie, białe to ptak:

Little, white bird on spring meadows – Longyearbyen

Docieramy do centrum Longyearbyen. Robi wrażenie, choć nie mogę się zdecydować jakie to wrażenie. Po pierwsze brak zieleni, nie licząc zieleni drewnianych domów. Skąd biorą drewno na budowę, skoro nie rośnie tu nic oprócz porostów? Chyba jednak wszystko muszą sprowadzać, oprócz skór reniferów, które leżą biedne na stołach i ławach przed sklepami. Myślę, że te sklepy z pamiątkami to pamiątki po reniferach.

Sklepy, sklepy na głównej ulicy w Longyearbyen

Main street in Longyearbyen

Przez miasteczko płynie strumień, zwany Longyearelva – teraz zamieniony w cienką stróżkę, w której walają się plastikowe odpadki, papiery, a obok biegną niczym nie osłonięte rury. Nie robi to dobrego wrażenia, chyba, że ktoś bardzo, bardzo lubi przemysłowe krajobrazy.  

Nie wiem co powiedzieć:

City center, Longyearbyen

Po drugiej stronie strumienia, w stronę portu, na niewielkim wzgórzu jest słynny kościół. Nie ma wspaniałych renesansowych malowideł czy rzeźb, nie ma wielkich organów i żaden wielki król nie został tu namaszczony. Jest skromny, surowy (można? można!) i od ponad 70 lat jest najbardziej wysuniętym kościołem na północ. I pewnie tak zostanie.

Centrum Longyearbyen. W oddali kościół:

Longyearbyen center with famous church in the distance

No i jest wielki niedźwiedź polarny, z którym każdy turysta robi sobie zdjęcie. Powiedziano nam, że w razie spotkania z prawdziwym niedźwiedziem raczej nie musimy uciekać – i tak nas dogoni i zabije. Wiele osób nosi broń, w tym długie karabiny z wąską lufą.

Napis w tutejszym supermarkecie:

In the local supermarket

Właściwie przestrzegają przed wychodzeniem z miasta bez broni odstraszającej niedźwiedzie i bez doświadczenia pozwalającego tej broni użyć. Zamierzam bardzo przestrzegać tych zaleceń.

Słodki miś, który gdyby był żywy, pożarłby mnie z kościami:

I kissed a bear. Polar bear

W sklepach są głównie pamiątki: oprócz skór i rogów można kupić wyroby z wełny, polarne kurtki, nie polarne piżamy, straszliwe drzeworyty z sylwetkami zwierząt i inne rzeczy niezbędne do ekspedycji na Biegun Północny. Ceny są kosmiczne, ale satysfakcja z kupienia czegoś na Spitsbergenie – bezcenna. W dodatku wszystko „made in Norway”.

INFO: sklepy z pamiątkami są otwarte od 10:00 do 17:00, w soboty od 10:00 do 14:00, ale mogą być otwarte np. tylko od 1 czerwca do 15 sierpnia. Jeden z największych sklepów, Svalbardbutikken jest otwarty od 10:00 do 20:00, w sobotę do 18:00, w niedzielę od 15:00 do 18:00 przez cały rok.

Na głównej ulicy, jak na każdej głównej ulicy mieszczą się najważniejsze instytucje konieczne do funkcjonowania miasteczka. Puby są na pewno, jest też kilka restauracji. W barze można zjeść najdalej wysuniętą na północ pizze albo kebab, w restauracji – norweską czarną gęś, lub pulpety z renifera. 

Jest też bank, biblioteka, przedszkole ze smutnymi słoneczkami wymalowanymi na szybach. Naprzeciwko remiza strażacka. Na wschodnim skraju jest wyciąg narciarski, latem nieczynny z wiadomych względów.

Przy głównej ulicy jest też pomnik górnika – nie jakiś monument, ale niewielka postać zmęczonego człowieka, który z kilofem w ręku wraca do domu. 

Pomnik górnika na głównej ulicy w Longyearbyen

Statue of coal miner – main street in Longyearbyen

c.d.n.

Jak przekroczyć krąg polarny, c.d. / How to Cross the Arctic Circle (Continued)

ok. 14:50

Ptaki i Norwegia zniknęły, za to na zachodzie mijamy dużo platform wiertniczych. Jedne wyglądają jak zamczyska z wieżą pośrodku, inne jak dziwne zwierzęta z długimi szyjami i ogonkiem. Morze nadal jest gładkie, chmury odbijają się w nim jak w jeziorze.

Niedawno w głównym hallu na 3 pokładzie zakończyły się pokazy kulinarne. Można było zobaczyć jak się robi sushi, jak plecie się kosze z ciasta chlebowego, jak robi się róże z marcepanu, jak się rzeźbi w owocach i warzywach.

The birds and Norway have vanished; instead, to the west, we are passing many oil rigs. Some look like castles with a tower in the center, others like strange animals with long necks and a little tail. The sea remains smooth, with the clouds reflecting in it as if in a lake.

Culinary demonstrations recently concluded in the main hall on Deck 3. Visitors could watch how sushi is made, how baskets are woven from bread dough, how marzipan roses are crafted, and how fruits and vegetables are carved.

Fantastyczne rzeźby z owoców i warzyw:

Carving on Celebrity Constellation

Nauczyłam się składania serwetek i pojęłam wreszcie na czym polega różnica między sushi a sushimi. Na pewno ta wiedza przyda mi się bardzo w domu i w zagrodzie. A swoją drogą, jak daleko trzeba wyjechać, żeby nauczyć się składania serwetek?

I learned how to fold napkins and finally grasped the difference between sushi and sashimi. This knowledge will certainly come in very handy back home. And by the way—just how far do you have to travel to learn how to fold napkins?

Kosz wyplatany z ciasta chlebowego, gotowy widać w tle:

Bread basket

ok. 17.00

Uczyliśmy się tańczyć tango. W ten sposób chciałam uczcić urodziny Zbiga, nawet wbrew jego woli. I co się okazało? W tangu jesteśmy świetni. To pierwszy taniec, który potrafiliśmy zatańczyć nie depcząc sobie po stopach!

We learned to dance the tango. That was how I wanted to celebrate Zbig’s birthday—even against his wishes. And what did it turn out? We’re great at the tango. It’s the first dance we’ve managed to dance without stepping on each other’s feet!

Morze nadal jest spokojne, choć pojawiły się długie, boczne fale. Niebieskie Morze Norweskie:

Norvegian sea

ok. 23:30

Słońce świeci jak o 16-stej latem. To pierwsza noc, kiedy słońce nie zajdzie wcale. Znów widać ląd – bardzo ostre skały w kształcie kłów wyrastają prosto z morza. Nie dziwię się, że żeglarskie opowieści pełne są potworów z głębin, pożerających wielkie statki.

Linie Celebrity zafundowały Zbigowi torcik z dwoma świeczkami, a siedmiu kelnerów odśpiewało „Happy birthday”. Torcik i odśpiewanie odbyły się już po kolacji i deserze i mimo, że obżarta straszliwie, nie mogłam porzucić niezjedzonej czekoladowej pyszności. Teraz jestem na cukrowym haju i nie mogę spać. Za około pół godziny przekroczymy krąg polarny. Będzie się działo.

The sun is shining as if it were 4 p.m. in the summer. This is the first night the sun won’t set at all. Land is visible once again—very sharp, fang-shaped rocks rising straight out of the sea. It comes as no surprise that sailors’ tales are full of monsters from the deep that devour great ships.

Celebrity Cruises treated Zbig to a small cake with two candles, while a group of seven waiters sang „Happy Birthday.” The cake and serenade took place after dinner and dessert were already finished—and even though I was absolutely stuffed, I simply couldn’t bring myself to leave that delicious chocolate treat uneaten. Now I’m on a sugar high and can’t sleep. In about half an hour, we’ll cross the Arctic Circle. Things are about to get exciting.

ok. północy / about Midnight

Południową granicę regionu arktycznego wyznacza Krąg Polarny (Arctic Circle), geograficzny pierścień otaczający glob, w odległości około 1650 mil od Bieguna Północnego. Ta umowna linia leży na Oceanie Arktycznym, przechodzi przez tysiące wysp i północne części Europy, Azji i Ameryki Północnej. I przez osiem krajów: Norwegię, Szwecję, Finlandię, Rosję, Stany Zjednoczone na Alasce, Kanadę, Grenlandię i Islandię.

The southern boundary of the Arctic region is marked by the Arctic Circle—a geographic ring encircling the globe, situated approximately 1,650 miles from the North Pole. This imaginary line lies within the Arctic Ocean and passes through thousands of islands, as well as the northern parts of Europe, Asia, and North America. It also traverses eight countries: Norway, Sweden, Finland, Russia, the United States (in Alaska), Canada, Greenland, and Iceland.

Jesteśmy na szerokości geograficznej północnej 66 stopni 33′ 44″. Właśnie przekroczyliśmy krąg polarny i życie już nigdy nie będzie takie samo. 

We are at 66 degrees 33 minutes 44 seconds North latitude. We have just crossed the Arctic Circle, and life will never be the same.

Jutro, a właściwie już dziś dopłyniemy do Lofotów i ich stolicy – Leknes. / Tomorrow—or rather, already today—we will arrive at the Lofoten Islands and their capital, Leknes.