Rejs statkiem wielkim lub małym. Kto o tym nie marzył, czytając o wielkich odkrywcach, dalekich lądach, skarbach ukrytych na bezludnych wyspach. Gdzie odnaleźć ślady romantyzmu ery żaglowców i odkrywania nowych lądów? Przecież nie w lotach samolotem.
Pieszo od Muzeum do portu idziemy około 15 minut. Trwałoby to krócej, ale muszę wszędzie zajrzeć. Poza widzianym już wcześniej bałaganem odkrywam sklep z rogami reniferów, pilnowany przez dwa psy, które na razie mnie olewają, ale nie wiadomo kiedy im podpadnę.
Węgiel i rogi reniferów – kwintesencja Spitsbergen:
Coal and reindeer horns – all we want from Spitsbergen
Jest ciepło, mimo że jest zimno. Ponieważ nie ma wiatru i słońce zdecydowało się przebić przez mgliste chmury, więc nie marzniemy, ale gdzieniegdzie błyszczy szron. Zwykle wyobrażamy sobie Północ tak, jak pisywał o niej Jack London (np. w powieści „Bellew Zawierucha” – kiedy ktoś splunął, ślina zamarzała z trzaskiem w powietrzu). Mimo tego, że Longyearbyen jest dalej na północ niż Klondike, to średnie temperatury nie są bardzo niskie: w styczniu to pomiędzy -13 a -20 stopni C. Nie sądzę, żeby w tych warunkach cokolwiek zamarzało w ciągu sekundy. Wiele lat mieszkałam w Kanadzie i zima była tam o wiele sroższa. Wprawdzie nie próbowałam pluć na mrozie, ale oczy czasem zamarzały…
Coś dla miłośników Formuły 1 – Pole Position:
Spitsbergen – Pole Position
Mimo, że nie można tu liczyć na ekstremalne temperatury jak na Yukonie, to na pewno warto tu przyjechać zimą, żeby posłuchać śpiewu zorzy polarnej. Aurora borealis (czyli zorza polarna północna, bo ta na południu nazywa się aurora australis) jest na mojej krótkiej liście „rzeczy, które trzeba zobaczyć przed śmiercią”. Oczywiście zorzę można zobaczyć dużo dalej na południe, ale tutaj, w tej osadzie, w czasie trwającej 24 godziny na dobę nocy na pewno ma to większy urok.
Już widać nasz statek, gdzie czeka na nas gorąca czekolada serwowana w każdym porcie jeszcze przed wejściem na trap/szalupę. Idziemy jeszcze na kraniec miasta, żeby zrobić sobie zdjęcie przed najsłynniejszym znakiem drogowym na świecie.
Tu kończy się Longyearbyen, a zaczyna Północ:
Me and Zbig and the most famous road sign in the world
Motto Longyearbyen to: „unique, secure and creative”. Myślę, że bardzo trafione. Mimo całej brzydoty tego miejsca i trudnych warunków chciałabym pomieszkać tu trochę. To miasto lepiej wygląda w nocy…
ok. 20:00
Odpłynęliśmy o 19:00. Mgła znowu ogarnęła fiord. Teraz płyniemy na południe, na Przylądek Północny. Do przepłynięcia 534 mile morskie.
Żegnaj Longyearbyen:
Good by Longyearbyen
Tu kończy się Isfjorden, dalej tylko Morze Grenlandzkie.
Wypływamy z Isfjorden:
Isfjorden
Coraz dalej i dalej…
We are not alone
Żegnaj Svalbard:
Good by Svalbard
Żegnaj Longyearbyen. Żegnaj Spitsbergen. Żegnaj Arktyko. Przed nami Honningsvag.
Pozycja: 78 stopni 13 minut nord / Position: 78 degrees 13 minutes North
tempertura: 3 stopnie C / temp 3 degrees C
ok. 16:00 / 4 p.m.
Z portu do miasta jest około 2 km. Szkoda, że nie wiedzieliśmy o tym wcześniej, bo zaoszczędzilibyśmy 10 dolców. Ale dla kogoś, kto ma ciężką astmę przebycie tej drogi pieszo jest niewskazane – może zostać zabity przez kurz. Kurzy się zewsząd: ze skalistych, czarno-brunatnych zboczy, z poboczy wysypanych żwirem i małymi kawałkami węgla, z okolicznych „łąk”, które porastają suche trawki, którymi mogłyby się nakarmić tylko wielbłądy, bo co do reniferów nie jestem pewna. Wzdłuż drogi stoją dziesiątki piętrowych baraków o nieciekawej architekturze, która niestety dominuje w szaro-brązowym krajobrazie. W budynkach mieszczą się firmy, a przed budynkami panuje bałagan – porozrzucane drewniane belki drewniane, porzucone betonowe słupy, pojemniki na oleje i inne substancje płynne, jakieś beczki, kontenery na śmieci… Wiem, że tu się pracuje, ale naprawdę nikomu nie zależy?
It is about 2 km from the port to the town. It’s a pity we didn’t know that before; we could have saved ten bucks. However, walking that distance is ill-advised for someone with severe asthma—the dust could kill them. Dust rises from everywhere: from the rocky, black-and-brown slopes; from verges strewn with gravel and small chunks of coal; and from the surrounding „meadows,” overgrown with dry grasses that only camels could stomach—though I’m not so sure about reindeer. Dozens of multi-story barracks line the road, featuring the drab architecture that unfortunately dominates this gray-brown landscape. These buildings house various businesses, yet the area in front of them is a mess: scattered wooden beams, abandoned concrete pillars, containers for oil and other liquids, assorted barrels, trash bins… I know work goes on here, but does no one really care?
Wiosenne łąki. To malutkie, białe to ptak: / Spring meadows. That tiny white thing is a bird:
Little, white bird on spring meadows – Longyearbyen
Docieramy do centrum Longyearbyen. Robi wrażenie, choć nie mogę się zdecydować jakie to wrażenie. Po pierwsze brak zieleni, nie licząc zieleni drewnianych domów. Skąd biorą drewno na budowę, skoro nie rośnie tu nic oprócz porostów? Chyba jednak wszystko muszą sprowadzać, oprócz skór reniferów, które leżą biedne na stołach i ławach przed sklepami. Myślę, że te sklepy z pamiątkami to pamiątki po reniferach.
We reach the center of Longyearbyen. It makes an impression, though I can’t quite decide what kind. For one thing, there is no greenery—unless you count the green paint on the wooden houses. Where do they get the wood for building when nothing grows here but lichen? I suppose they have to import everything—except for the reindeer hides, which lie forlornly on tables and benches outside the shops. I think these souvenir shops are actually memorials to the reindeer.
Sklepy, sklepy na głównej ulicy w Longyearbyen / Shops, shops on the main street in Longyearbyen.
Main street in Longyearbyen
Przez miasteczko płynie strumień, zwany Longyearelva – teraz zamieniony w cienką stróżkę, w której walają się plastikowe odpadki, papiery, a obok biegną niczym nie osłonięte rury. Nie robi to dobrego wrażenia, chyba, że ktoś bardzo, bardzo lubi przemysłowe krajobrazy.
A stream known as the Longyearelva flows through the town—now reduced to a thin trickle littered with plastic waste and paper, with exposed pipes running alongside it. It does not make a good impression, unless one is very, very fond of industrial landscapes.
Nie wiem co powiedzieć: / I don’t know what to say:
City center, Longyearbyen
Po drugiej stronie strumienia, w stronę portu, na niewielkim wzgórzu jest słynny kościół. Nie ma wspaniałych renesansowych malowideł czy rzeźb, nie ma wielkich organów i żaden wielki król nie został tu namaszczony. Jest skromny, surowy (można? można!) i od ponad 70 lat jest najbardziej wysuniętym kościołem na północ. I pewnie tak zostanie.
On the other side of the stream, towards the harbor, a famous church stands on a small hill. It boasts no magnificent Renaissance paintings or sculptures, no grand organ, and no great king was ever anointed here. It is modest and austere—proof that simplicity works—and for over 70 years, it has held the title of the northernmost church. And it likely always will.
Centrum Longyearbyen. W oddali kościół: / Longyearbyen city center. Church in the distance:
Longyearbyen center with famous church in the distance
No i jest wielki niedźwiedź polarny, z którym każdy turysta robi sobie zdjęcie. Powiedziano nam, że w razie spotkania z prawdziwym niedźwiedziem raczej nie musimy uciekać – i tak nas dogoni i zabije. Wiele osób nosi broń, w tym długie karabiny z wąską lufą.
And then there’s the huge polar bear that every tourist takes a photo with. We were told that if we were to encounter a real bear, there’s really no point in trying to run—it would catch and kill us anyway. Many people carry weapons, including long-barreled rifles.
Napis w tutejszym supermarkecie: / A sign in the local supermarket:
In the local supermarket
Właściwie przestrzegają przed wychodzeniem z miasta bez broni odstraszającej niedźwiedzie i bez doświadczenia pozwalającego tej broni użyć. Zamierzam bardzo przestrzegać tych zaleceń.
They strongly advise against leaving town without a bear deterrent and the experience needed to use it. I intend to strictly follow these recommendations.
Słodki miś, który gdyby był żywy, pożarłby mnie z kościami: / A cute bear that, if it were alive, would devour me whole—bones and all:
I kissed a bear. Polar bear
W sklepach są głównie pamiątki: oprócz skór i rogów można kupić wyroby z wełny, polarne kurtki, nie polarne piżamy, straszliwe drzeworyty z sylwetkami zwierząt i inne rzeczy niezbędne do ekspedycji na Biegun Północny. Ceny są kosmiczne, ale satysfakcja z kupienia czegoś na Spitsbergenie – bezcenna. W dodatku wszystko „made in Norway”.
The shops mostly stock souvenirs: alongside hides and antlers, you can buy wool products, fleece jackets, non-fleece pajamas, ghastly woodcuts featuring animal silhouettes, and other essentials for a North Pole expedition. The prices are astronomical, but the satisfaction of buying something on Spitsbergen is priceless. Plus, everything is „Made in Norway.”
INFO: sklepy z pamiątkami są otwarte od 10:00 do 17:00, w soboty od 10:00 do 14:00, ale mogą być otwarte np. tylko od 1 czerwca do 15 sierpnia. Jeden z największych sklepów, Svalbardbutikken jest otwarty od 10:00 do 20:00, w sobotę do 18:00, w niedzielę od 15:00 do 18:00 przez cały rok.
INFO: Souvenir shops are open from 10:00 to 17:00 (and from 10:00 to 14:00 on Saturdays), though some may only be open, for example, from June 1st to August 15th. One of the largest shops, Svalbardbutikken, is open year-round: from 10:00 to 20:00 (until 18:00 on Saturdays) and from 15:00 to 18:00 on Sundays.
Na głównej ulicy, jak na każdej głównej ulicy mieszczą się najważniejsze instytucje konieczne do funkcjonowania miasteczka. Puby są na pewno, jest też kilka restauracji. W barze można zjeść najdalej wysuniętą na północ pizze albo kebab, w restauracji – norweską czarną gęś, lub pulpety z renifera.
The main street—like any main street—is home to the key institutions essential for the town’s functioning. There are certainly pubs, as well as a few restaurants. At a bar, you can eat the northernmost pizza or kebab, while at a restaurant, you might have Norwegian black goose or reindeer meatballs.
Jest też bank, biblioteka, przedszkole ze smutnymi słoneczkami wymalowanymi na szybach. Naprzeciwko remiza strażacka. Na wschodnim skraju jest wyciąg narciarski, latem nieczynny z wiadomych względów.
There is also a bank, a library, and a kindergarten with sad suns painted on the windows. Opposite stands the fire station. At the eastern edge, there is a ski lift—closed in summer for obvious reasons.
Przy głównej ulicy jest też pomnik górnika – nie jakiś monument, ale niewielka postać zmęczonego człowieka, który z kilofem w ręku wraca do domu.
On the main street, there is also a statue of a miner—not a grand monument, but a small figure of a weary man returning home with a pickaxe in his hand.
Statue of coal miner – main street in Longyearbyen
Pozycja: Adventfjorden, archipelag Svalbard ( czyli „zimne wybrzeże”), wyspa Spitsbergen / Location: Adventfjorden, Svalbard archipelago (meaning „Cold Coast”), Spitsbergen Island
Ok. 6:30 / 6:30 a.m.
Przed 5 rano wpłynęliśmy do do fiordu Isfjorden o długości 107 kilometrów, co czyni go drugim co do wielkości fiordem na wyspie Spitsbergen. Chmury wiszą tak nisko, że nie widać szczytów nagich, stromych, czarnych gór. Powierzchnia wody jest gładka, czyli nie ma wiatru. Nawet ptaki się jeszcze nie obudziły, bo nie ma ani jednego. Chyba, że mają jakieś obfitsze poranne pastwiska.
Before 5 a.m., we sailed into Isfjorden—a 107-kilometer-long fjord, making it the second-largest on the island of Spitsbergen. The clouds hang so low that the peaks of the bare, steep, black mountains are invisible. The water’s surface is smooth, meaning there is no wind. Even the birds haven’t woken up yet; there isn’t a single one in sight—unless, of course, they have richer morning feeding grounds elsewhere.
Ponure wody Isfjorden. Jest około 5 rano, wszyscy jeszcze śpią, ale na mostku ktoś czuwa?
The gloomy waters of Isfjorden. It is around 5 a.m.; everyone is still asleep, but is someone keeping watch on the bridge?
5 a.m., Isfjorden.
Strome zbocza Spitsbergenu: / The steep slopes of Spitsbergen:
Spitsbergen and it’s steep hills
Mijamy małe przystanie kutrów i coś, co wygląda na manufaktury do przetwarzania ryb i małe doki. Jest bardzo cicho, jakbyśmy płynęli przez martwe wody. / We pass small fishing-boat moorings, what look like fish-processing workshops, and small docks. It is very quiet, as if we were sailing through dead waters.
Trawlers in Adventfjorden
Zbliżamy się do portu Bykaia, Adventfjorden: / We are approaching the port of Bykaia, Adventfjorden:
Port Bykaia, the gate of Spitsbergen
Ciekawe jaką pogodę miał John Munroe Longyear, kiedy latem 1901 roku przybył jako turysta na Spitsbergen, gdzie właśnie odkryto pokłady węgla. John wraz z przyjacielem Frederickiem Ayer (teść gen. Pattona, notabene) kupili norweską firmę górniczą i w 1905 założyli Arctic Coal Company z siedzibą w Bostonie, Massachusetts. Górnicy pochodzący głównie z Norwegii i Szwecji, żyjąc w bardzo ciężkich warunkach wybudowali osadę, w której osiedliło się 500 osób. Potem osada, zwana Longyear City rozrosła się i dzisiaj jest centrum administracyjnym i handlowym z 2040 mieszkańcami, zatrudnionymi głównie w górnictwie węgla, w arktycznych ośrodkach akademickich i badawczych i przemyśle turystycznym. Teraz miasto nazywa się Longyearbyen i niedługo się w nim znajdziemy.
I wonder what the weather was like for John Munroe Longyear when he arrived as a tourist on Spitsbergen in the summer of 1901—just as coal deposits were being discovered there. John and his friend Frederick Ayer (incidentally, General Patton’s father-in-law) purchased a Norwegian mining company and, in 1905, established the Arctic Coal Company, headquartered in Boston, Massachusetts. Miners—primarily from Norway and Sweden—built a settlement where 500 people made their homes, enduring very harsh conditions. That settlement, originally known as Longyear City, subsequently expanded; today, it serves as an administrative and commercial hub with a population of 2,040, employed chiefly in coal mining, Arctic academic and research institutions, and the tourism industry. The town is now called Longyearbyen, and we will be arriving there shortly.
ok. 9:00 / 9 a.m.
Właśnie przycumowaliśmy w porcie Bykaia w Adventfjorden. Byłam w wielu portach, ale ten jest jakiś… mały. I wydaje się… zabałaganiony. / We’ve just docked at the Bykaia port in Adventfjorden. I’ve been to many ports, but this one is sort of… small. And it seems… cluttered.
Na zboczu góry, przy której jest port widać słupy kolejki i wagoniki do transportu węgla. A swoją drogą… jeśli tu jest węgiel, to znaczy, że kiedyś musiały być tu wielkie drzewa i o wiele wyższe temperatury. Hm, czy ktoś na to już wpadł przede mną?
On the mountainside near the port, you can see the cableway pylons and the coal transport cars. And come to think of it… if there’s coal here, that means there must have once been huge trees and much higher temperatures. Hmm, has anyone else figured that out before me?
Mały kuter (?) ciągnie cumę naszego statku na brzeg: / A small cutter (?) is towing our ship’s mooring line to the shore:
Small ship is draging a rope for moor our ship
Port z bliska. Właśnie zacumowaliśmy: / A close-up of the port. We’ve just docked:
Z okna na 10 pokładzie widzę też dwie budy dla psów. Kundelki leżą na dachach swoich domów i nie robi na nich wrażenia nasz okręt – znowu najwyższy budynek w mieście. Port wygląda na wymarły, czasem tylko podjeżdża jakaś furgonetka. Niedługo powinny pojawić się autokary, które mają nas zawieźć do centrum Longyearbyen. Cena biletu: 5$.
From the window on Deck 10, I can also see two dog kennels. Mongrels are lying on the roofs of their shelters, unimpressed by our ship—once again the tallest building in town. The port looks deserted; only the occasional van pulls up. The buses meant to take us to the center of Longyearbyen should be arriving soon. Ticket price: $5.
Zbig karmi fiordy, żeby mógł sie potem chwalić, że jadły mu z ręki: / Zbig feeds the fjords so he can later boast that they ate right out of his hand:
Zbig and fjord
Przy okazji wypatrzyłam kogoś z załogi, kto wyprowadza małego, białego pieska na spacer. Już jakiś czas temu słyszałam szczekanie w części pokładu należącym do załogi, ale kiedy kogoś o to spytałam, to oczywiście zaprzeczył. Nie mówcie nic kapitanowi, a jeśli chodzi o mnie, to nie mam nic przeciwko zwierzętom na statku, pod warunkiem, że nie są to szczury.
While I was at it, I spotted a crew member taking a small white dog for a walk. I’d heard barking coming from the crew’s quarters a while back, but when I asked about it, the person naturally denied it. Don’t tell the captain; as for me, I don’t mind having animals on board—provided they aren’t rats.
10:00 a.m.
Zbig nakarmił fiord i nie pozostaje nam nic innego, jak wyruszyć. Słońce zaczyna znajdować sobie małe otworki w chmurach. To będzie piękny dzień. / Zbig has fed the fjord, and there is nothing left for us to do but set off. The sun is beginning to find small openings in the clouds. It’s going to be a beautiful day.