Na północny zachód!

Jutro jedziemy, hurrrrraaaaaa!. Od dawna marazm mnie dopadł, a taki wyjazd jest jak doping i lepszy niż nowe kolczyki, albo nawet nowy stanik. I w dodatku jeszcze nigdy tam nie byliśmy, ani nawet ja nie byłam, ani Zbig, chociaż mieszkał w Niemczech jakieś 200 lat. Ooops, wydało się, jedziemy do Niemiec, ale na sam czubeczek, na sam północno-wschodni kraniuszek, zaraz, tuż obok legendarnej wyspy Sylt. No i do Danii też jedziemy. 

Jedziemy zobaczyć Morze Watowe (słyszeliście o takim?) i sprawdzić, czy to jest ewentualne miejsce do życia. Pierwszy raz będziemy mieszkać w wynajętym domku niedaleko plaży, której właściwie nie ma. I tez musimy sprawdzić co jest kiedy nie ma plaży.

Napiszę kiedy będę coś wiedzieć.

Dodaj komentarz