Oliwa, czosnek i zioła

Coraz częściej moje podróże, zamiast skupiać się na poznawaniu nowych miejsc i ludzi, skupiają się na… jedzeniu. Zamiast oglądać kolejny kościół, czy stację benzynową, ja sprawdzam okoliczne gastronomie, a ślina kapie mi z pyska.

Kuchnia prowansalska opiera się na trzech potężnych filarach, z których każdy, nawet osobno jest pyszny. Te filary to czosnek, oliwa i zioła… prowansalskie.

Zanim pójdę coś zjeść opowiem o najbardziej popularnych prowansalskich smakołykach, przyrządzanych od wieków w wiejskich domach, garkuchniach i eleganckich restauracjach:

Po pierwsze – AIOLI – sos, który mogę jeść do wszystkiego, albo do niczego. Robi się go jak majonez, ale najpierw trzeba utrzeć czosnek z solą na miękko, dodać zioła (zgadnijcie jakie), żółtko, a potem powoli dodawać oliwę (!), ucierając cały czas takim patykiem zakończonym kulką.

Po drugie – FOUGASSE – to fantastyczny chleb prowansalski z pszennej mąki, z dodatkiem tymianku, rozmarynu, koziego sera, oliwek, orzechów i innych cudów, chociaż może nie wszystkich naraz

Po trzecie – CADE – rodzaj placka z mąki grochowej. Podaje się go na ciepło, posypanego solą i pieprzem.

Cade

Po trzecie – CHICHI FREGI – przysmak pochądzący z Marsylii, sprzedawany na ulicach i wszędzie. Jest to rodzaj pączków z mąki pszennej i grochowej, do których dodaje się drożdże i aromat pomarańczowy, piecze się w tłuszczu wielkie placki 15 x 10 cm, a potem obtacza w cukrze – pudrze. Geneza nazwy jest ciekawa: w języku małych dzieci „zizi” oznacza siusiaka. W lokalnym narzeczu dorosłych nazwa ta brzmi „chichi”. I wierzcie mi, te wielkie słodycze bardzo czesto przypominają penisy.

Chichi fregi

Wybrałam formę bardziej kiełbaskową. Są smaczne, ale nie można ich zjeść za dużo z powodu tłustości.

Po czwarte i najsmaczniejsze – CAULISSONS. Jadłam już w życiu tysiące różnych słodkości, ale caulissons są jedyne w swoim rodzaju i przepyszne i mogłabym ich zjeść czterdzieści pięć za jednym posiedzeniem. Caulissons to małe ciasteczka – na spodzie opłatek, na tym śliczna warstwa masy migdałowej z kandyzowanymi owocami, a to wszystko polane warstwą czegoś z likierem pomarańczowym. Te najbardziej oryginalne pochodzą z Aix-en-Provence.

Prowansalskie przysmaki

Jak widzicie zeżarłam już prawie całe pudło, ale zanim zeżarłam, to sfotografowałam je w towarzystwie soli z Camargue (z tymiankiem), galaretki z fig (jeszcze nie otworzyłam) i miodu lawendowego, który nie pachnie lawendą i jest mdły. A teraz idę posmarować kromę masłem orzechowym i dżemem.

46 myśli na temat “Oliwa, czosnek i zioła

      1. Chcesz przepis? Bardzo prosty: 250 g mąki grochowej, 1 jajko, pól szklanki wody, 2 łyżki oliwy, zioła (np. tymianek). Wymieszać wszystko, przełożyć do foremki (ma być płasko) i piec przez ok. 20 min. Podawać z sałatą. I tyle 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      2. Aniu, oryginalny cade z Tulonu podaje się na ciepło z pieprzem. Występuje w postaci płaskiego placka, coś jak grecka pita czy hinduski naan. Smaku już nie pamiętam, ale raczej mnie zażerałam się tym, czyli są lepsze rzeczy :-)))

        Polubienie

      3. Oooo, jesteś słodka. Postaram się zabić lenistwo i zabrać się do roboty. Od dziś przez tydzień mam na głowie (prawie) 3 psy-staruszki mojej córki, której zachciało się jechać na wakacje 😉 Całuski

        Polubienie

  1. Ewa! Ja jeszcze przed śniadaniem a w domu mam tylko placek z jabłkami upieczony w sobotę! Słodziaków na czterech łapkach też nie będę napoczynać 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mniam, placek z jabłkami, pyszności. Tylko jak on przetrwał od soboty? Chowasz go pod kluczem? U mnie by zniknął jak sen złoty już w niedzielę.
      Mój słodki maluszek właśnie wrócił z ogrodu, gdzie się schładzał w wykopanym przez siebie dole. Szczęściara ze mnie, znowu podłoga do mycia 🙂 Całuski Aniu.

      Polubienie

      1. W lodówce, żeby jabłka nie zapleśniały w upale. Dzięki temu, że nie leżał „na oczach”, udało mu się przetrwać 🙂 Moje słodziaki leżą plackiem na kafelkach. Dłuższy spacer był dopiero wieczorem, ale i tak Skitka ciągnęłam jak krowę na łańcuchu. Leniuch zrobi co trzeba i chodu do domu, leżeć, żeby się przypadkiem nie zmęczyć 🙂 Buziaki 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  2. Bardzo smakowity post.
    Moje smaki, bo lubię czosnek, oliwę i wszelkie przyprawy, a bez słodyczy dzień stracony.
    Z tym, ze jak pojawiają się owoce, to obecnie słodycze zastępuję truskawkami i czereśniami.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Wilma, dla mnie zapach czosnku podgrzanego w oliwie i do tego przyprawy, to wszystkie perfumy Arabii mogą się schować 🙂 A truskawki – za niczym tak nie tęsknię przez jesień i zimę. Z cukrem i śmietaną? A do tego serniczek? Co ty na to?

      Polubienie

  3. Dobrą oliwę kupowaliśmy od chorwackiego chłopa 😀 Przypomina mi się jej smak i zapach w upalne dni… I zapach świeżego rozmarynu. Gdy uda nam się pojechać dalej niż nad Bałtyk – myślimy tylko o żarciu P Twoje przepisy powodują u mnie ślinotoki, mniam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Sylwio, te wszystkie śródziemnomorskie smaki są jak wiosna, lato i jesień razem wzięte, Dodaj do tego jeszcze wszystkie potrawy z drugiego brzegu, po stronie przeciwpołożnej, to już jest sie w raju. Ja myślę o żarciu nawet jak nigdzie nie jadę, hihihi. Dzięki, że mnie odwiedzasz.

      Polubione przez 1 osoba

  4. Veni, vidi sprobowalam:)
    Aix-en Provence byl zatloczony do granic mozliwosci. Prawie ucieklismy. Avignon zreszta takze, a wejscie na most jest PLATNE::(

    Obawiam sie, ze ta przeogromna ilosc turystow wszystko psuje.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Pewnie, że psuje! Ja już nie odwiedzam miejsc znanych i lubianych przez miliony, bo to nie ma sensu, no chyba że zimą 😦 Ceny gigantyczne, spocone tłumy, drące się dzieci, nawet cena toalety zwala z nóg (patrz: Wenecja – 2 euro!) no i upały, które mnie zabijają. W Avignon byłam pierwszy raz ok. 25 lat temu, w marcu. Pustka. Chłodek. Cena hoteliku ok 300 franków (bez śniadania). Most Benezeta otwarty dla każdego samobójcy i tańczących pań i panów. Zielona zgnilizna na ścianach palais des papes… Ech, to były czasy… Pozdrawiam bardzo, bardzo 🙂

      Polubienie

  5. Ooo, przykro mi, chętnie podsunęłabym ci jakieś pyszności, ale z gotowaniem u mnie jakoś kiepsko… W każdym razie wszystko można znaleźć w necie, kuchnie regionalne też. Myślę, że we Francji, tak jak i w Ekwadorze miłośnicy mięs różnych nie mają powodów do narzekań. Z kuchni ekwadorskiej wybieram (chyba) llapingachos z curtido. Dobrze wybrałam? Pozdrawiam. To co, idziemy coś zjeść? 😉

    Polubione przez 1 osoba

  6. Oh my goodness, the food you saw on my site is awful compared to the delicious food you have shared on your site! I certainly hope you are able to solve the problem of disappearing photos so that we can see what you describe. I’ll have to try your recipe for cade, although I’m not sure if I can find pea flour here in Florida. Is there a good substitute for pea flour?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dear Sandy, welcome, I’m so glad you’re here. To be honest, I prefer your food, it looks more delicious 🙂 The problem with cade is this specific taste of pea flour (how did you know it’s a pea flour?) which I don’t like. I think a chickpea or buckwheat flour will make it. You must be an amazing cook 🙂
      Wish you and your family and all your neighbours in Florida that Dorian would not happen. Hugs!

      Polubienie

  7. Zauważ, że doznania wzrokowe zatrzymasz na zdjęciu czy na filmie, to o czym piszesz, to pamięć smaku, tak też chce się podróżować i jestem przekonana, że w ten sposób zapamiętasz na dłużej.
    A ja teraz podróżując zamiast pamiątkowych gadżetów skupiam się na lokalnych alkoholach, potem jednak upływa sporo czasu zanim delektuję się dla mnie unikatowym trunkiem, tym samym przywołuję swoje wspomnienia.
    Pozdrawiam smakosza smaków.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bezszelestna, pozdrawiam wzajemnie. Jakoś nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, zawsze myślałam, że to raczej miłość do jedzenia. Muszę przyznać, że przekonałaś mnie tymi alkoholami, kolejny aspekt podróży, którego nie brałam pod uwagę 🙂 A teraz idę do ciebie 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  8. Uwielbiam kuchnię włoską, ale najczęściej królują makarony, odkąd nauczyłam się przyrządzać sosy, więc makaron się nie nudzi. Do sosów dodaję szpinak, rukolę, ziarenka, aby też było coś zielonego. Piekę focaccio z bazylią, pomidorami, oliwkami. Kuchnia włoska to styl życia. Zapomniałaś o winie…
    Serdeczności zasyłam

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Kochana Ultro, ja też uwielbiam kuchnię włoską, ale tym razem pisałam o kuchni prowansalskiej 🙂 O winie nigdy nie zapominam, choć czerwonego nie mogę pić (migreny). Ale focaccia, no, no… Ja się jeszcze nie odważyłam, bo kucharka ze mnie żadna, raczej pożerać lubię. Uściski!

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ja nie rozróżniam regionów w jedzeniu, więc kuchnia z Włoch i to wystarczy, by próbować zrobić. Pierwsze focaccie nie były najlepsze, ale te następne coraz ciekawsze (z suszonymi pomidorami, rozmarynem). Znajomi przywożą mi włoską oliwę do… chleba.Rano lubię chleb pokapany oliwą, pyszny!.
        Serdeczności zasyłam

        Polubienie

  9. Gdyby podróż koncentrowała się na jedzeniu, podróżowałaby po całym świecie. Wszystkie słodkie potrawy, które widzę na zdjęciach, wyglądają przepysznie i warte spróbowania. Nie ma znaczenia, czy przybędziesz na wadze, ale nikt nie może uniemożliwić polubienia tych przysmaków.

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz