*Toulon jeszcze raz
To miasto wielkości Bielska Białej ma przeraźliwie wielką liczbę muzeów, a prawie wszystkie skupione są na niewielkiej przestrzeni starego miasta. Jest oczywiście Muzeum Sztuki (Musee d’Art), w tym rejonie Francji nawet w małych wioskach można je spotkać, bo zawsze trafiał się jakiś wędrujący artysta, który upijał się absyntem w lokalnych, wioseczkowych oberżach. Jest wspomniane Muzeum Morskie (Musee de la Marine), jest Muzeum Starego Toulonu (Musee du Vieux Toulon), Muzeum Fotografii (Maison de la Photographie), Muzeum sztuki śródziemnomorskiej, zwane Hotel des Arts, Muzeum Historii Naturalnej (Museum d’Histoire Naturelle), Muzeum Sztuki Azjatyckiej ((Musee des Arts Asiatiques) i wreszcie Muzeum Memoriał Lądowania, zapewne Aliantów (Musee Memorial du Debarquement). Ufff. W przypadku zainteresowania służę adresami.
Zupełnie niespodziewanie dla nas, przy jednej ze spacerowych ulic w centrum miasta wyrosła niepozorna katedra. Niepozorna, bo oprócz Anglii, jak dotąd podziwialiśmy katedry w stylu strzelistego gotyku, a tu taka mała, przycupnięta budowla… Katedra jest pod wezwaniem Notre-Dame-de-la-Seds, ale znana jest także jako Katedra Sainte-Marie Majeure.

Zaczęto ją budować w XI wieku, ukończono w wieku XVIII, a od XV jest siedzibą lokalnych biskupów.
Jeszcze kilka zakrętów, kilka kilometrów i wracamy nad zatokę, tuż obok La Tour Royale – Fortu z XVI wieku, zbudowanego zaraz po przyłączeniu Prowansji do Francji przez Burbona Ludwika XII, a zaprojektowany przez włoskiego architekta Gian Antonio della Porta. Po różnych wojnach trzymano tam więźniów, w czasie wizyty Sulejmana Wielkiego w Toulonie w forcie mieścił sie arsenał (1543), a później mieli w nim schronienie protestanci, uciekający przez pogromami (1572). Kiedy Napoleon wyruszał ze swoja flotą na podbój Egiptu, Józefina pozyłała mu całuski, stojąc na tych murach (1798), a w czasie II wojny dyskretnie złożono w forcie rezerwy francuskiego złota… I tak dalej i tak dalej, aż do roku 2004, kiedy to utworzono tam muzeum, otwarte od 1 lipca do 31 października.

Na moim zdjęciu widać tylko kawałeczek tortu, tfu, fortu, ale znowu za mundurem panny sznurem, a co dopiero za orkiestrą!

W parku otaczającym La Tour czeka na nas jeszcze jedna niespodzianka:

Nie, tą niespodzianką nie jest Christian, ale słynny batyskaf FNRS 3, który pod dowództwem Georgesa Houota (pilota) i Pierre’a Willma (inżyniera) osiągnął rekord nurkowania na 4050 metrów 15 lutego 1954 roku. Film Jacquesa Ertauda „Głębokość 4 050” śledzi historię tego pierwszego nurkowania.
Niedługo zapadnie zmrok, spogladamy jeszcze na touloński port i powoli zmierzamy w stronę parkingu, skąd odjedziemy do misteczka, w którym mieszkają Nasi Francuzi, ale o tym następnym razem…



Ech! Człowiek by sobie po świecie pojeździł, nawet tuż za rogiem, ale cóż, pandemia!
Dobrze chociaż, że się da poczytać o innych krajach, miejscach!
Serdecznosci ślę!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Ech Fuscilko, bardzo by się gdzieś pojechało… Tyle okazji zmarnowanych przez jakieś wirusy… Może jeszcze kiedyś…
Przytulaski
PolubieniePolubienie
To debarquement to rzeczywiście lądowanie aliantów 15 sierpnia 1944
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Oui, Mon General. Operacja Anvil – Dragoon. Wiedziałam, że chodzi o lądowanie, ale nie wiedziałam które, mógł to być Hannibal, albo hr. Monte Christo. Dzięki SW.
PolubieniePolubienie
Oo, yellow submarine 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Yellow bahama! Magdissima, pamiętasz taki kolor? To kolor PRL-u 🙂
PolubieniePolubienie
Oczywiście, najbardziej pożądany dla talonowych samochodów ! a jak ktoś miał Fiata 132 w tym kolorze to dopiero był szpan 😉
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Pamiętam, pamietam. U nas w miasteczku tylko jedna szycha miała fiata 132, ale chyba nie jellow bahama, ale szpan i tak był 🙂 To były czasy, do Rumunii sie jeździło syrenką… Przytulaski
PolubieniePolubienie
A do Budapesztu Trabantem, to dopiero była jazda !! , chociaż jak sobie przypomnę 2tys.km przez Saharę w maluchu ( z Mamą i Babcią + pies) to ten Trabant to był mały pikuś ;))
przytulaski wzajemne :)**
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Witam na trasie…co prawda ciagle wirtualnej, ale to lepsze niż obecna rzeczywistość.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Maaarku, pojechałoby się gdzieś, oj tak. Jeszcze trochę… 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Dobrze choć poczytać o podróżach i miejscach dla mnie jeszcze nieznanych, dziękuję Ci za tę podróż! Wyrywa się w człeku chęć, ale cóż zrobić. Trzeba poczekać. Uściski i cierpliwości 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Cierpliwości i tobie życzę, bo tak jak większość masz dosyć tego zamknięcia. Niestety, na razie musimy żyć wspomnieniami, albo wyobrażeniami :(. Ale ponieważ nie ma tego złego, więc chociaż natura trochę od nas odpocznie, nie sądzisz? Całusków moc.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Trochę pewnie odpocznie, pomijając tony maseczek jednorazowych i rękawiczek gumowych.. Cierpliwość się przyda, czasami są momenty, że ma się dość tych wszystkich ograniczeń! A człek chce na wolność, w podróże po kraju i w świat. Nic to, byle zdrowie było to dotrwamy. Buziaki!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Świat i tak jest piękny bez względu na ludzi, a nawet im na przekór. ” Za pierwszego lockdownu” nawet zwierzęta przez chwilę odetchnęły od ludzi i wyszły na ulicę…
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Bardziej na przekór 🙂 Powrót do normalności nie zawsze oznacza, że teraz już będzie przepięknie… Przytulam
PolubieniePolubione przez 1 osoba
I’ve never been to Toulon – but your pictures made me curious to go.
PolubieniePolubienie