Atlantyk to mój ulubiony ocean. Zawsze był dla mnie łaskawy i traktował mnie przyjaźnie. Na Pacyfik też nie mogę narzekać, choć znaliśmy się krótko, bo zaledwie miesiąc w czasie mojego pobytu w Kalifornii, ale pamiętam jak strasznie był zimny i mało towarzyski. A co robić na oceanie kiedy najbliższa nam ziemia to dno, na horyzoncie nie ma żadnych okrętów ani ptaków, ani nawet morskich stworzeń?
The Atlantic is my favorite ocean. It’s always been kind to me and friendly. I can’t complain about the Pacific either. Although we only knew each other for a month during my stay in California, I remember how terribly cold and unsociable it was. And what do you do on the ocean when the closest land is the bottom, with no ships, birds, or even sea creatures on the horizon?

Ilość rzeczy, które można robić podczas podróży przez ocean jest ograniczona. Poza wylegiwaniem się na piątym pokładzie nie mamy zbyt wielu zajęć. Ogladanie bezmiaru wód jest oczywiście fascynujące, ocean ciągle się zmienia, a wypatrywanie wielorybów, na trasie wędrówek których jesteśmy jest cudowne, ale nie można robić tego cały dzień. Snujemy się po korytarzach, zaglądamy do barów i restauracji, ucinamy pogawędki ze współpasażerami i załogą. Chodzimy na siłownię na dziesiątym pokładzie, skąd widok jest bajeczny. Robię pranie w okrętowej pralni, co jest wielkim wydarzeniem towarzyskim. Pan i Władca wysłuchuje prelekcji w statkowym amfiteatrze. Prelekcje odbywają się codziennie, ale niestety po niemiecku, a to jeden z tych nielicznych języków, których nie znam (hihi), a Pan i Władca tak. Wieczorami są występy artystów, tancerzy i śpiewaków różnej maści, ale jest to raczej rozrywka niskich lotów i szybko mi się znudziła. Na pokładzie jest kilka polskich par i kilkoro Polaków wśród załogi, ale na tak wielkim statku nie spotykamy się za często.
The number of things you can do on an ocean voyage is limited. Besides lounging on deck five, there’s not much to do. Gazing at the vast expanse of water is, of course, fascinating; the ocean is constantly changing, and spotting whales, along whose migration path we’re on, is wonderful, but you can’t do it all day. We wander the corridors, visit bars and restaurants, and chat with fellow passengers and crew. We go to the gym on deck ten, where the view is fabulous. I do laundry in the ship’s laundry, which is a major social event. The Lord and Commander listens to lectures in the ship’s amphitheater. The lectures are held daily, but unfortunately, in German, which is one of the few languages I don’t speak (haha), and the Lord and Commander does. In the evenings, there are performances by artists, dancers, and singers of all stripes, but it’s rather low-class entertainment and I quickly got bored. There are a few Polish couples on board and a few Poles among the crew, but on such a large ship we don’t meet very often.

Wspaniałą rozrywką są posiłki, które celebrujemy starannie i długodystansowo. Dużo czasu zajmuje mi znajdowanie potraw wegetariańskich, rozrzuconych bez planu na niekończących się ladach z jedzeniem. I tak toczy się dzień za dniem, leniwie i raczej nudnie. Czasem mam ochotę iść do kuchni i poprosić o jakąś marchewkę do obierania.
Meals are a wonderful pastime, celebrated carefully and with great care. It takes me a long time to find vegetarian dishes scattered haphazardly across the endless food counters. And so it goes, day after day, lazily and rather dull. Sometimes I feel like going to the kitchen and asking for a carrot to peel.

Pewnego dnia zarządzono ćwiczenia dla załogi i pasażerów. Wszyscy musieli iść na swoje miejsca ewakuacyjne na różnych pokładach. W kajutach trzeba było założyć kamizelki ratunkowe i w tych okropnych utensyliach iść długimi korytarzami i schodami do miejsca docelowego. Już samo założenie tego okropieństwa było wyzwaniem, a co dopiero łażenie i stanie wśród tłumu. Ale po dwóch godzinach zostaliśmy uratowani i mogliśmy wrócić do bezproduktywnego życia.
One day, a drill was ordered for the crew and passengers. Everyone had to go to their evacuation points on various decks. In our cabins, we had to don life jackets and, in these awful gear, walk through long corridors and up stairs to our destination. Just putting on this monstrosity was a challenge, let alone walking and standing among the crowds. But after two hours, we were rescued and could return to our unproductive lives.

A ocean niezmiennie zachwycał. / And the ocean was always delightful.










































