Na południowo-zachodnim krańcu wyspy São Miguel jest stolica Azorów zwana Ponta Delgada, co po portugalsku znaczy „wąski przylądek”. Zeszliśmy na ląd rano, w zimnej mżawce miasto wydawało się ponure, ale było chłodno i wilgotno, czyli dla mnie cudownie.
On the southwestern tip of São Miguel Island lies the capital of the Azores, Ponta Delgada, which means „narrow cape” in Portuguese. We disembarked in the morning, and the city seemed gloomy in the cold drizzle, but it was cool and humid, which, to me, was wonderful.



Pięknymi chodnikami ruszyliśmy w stronę domniemanego centrum, mijając po drodze zamknięte sklepy, kawiarnie i restauracje. Uliczki starego miasta były prawie puste, ale zważywszy na wczesną porę nie można było oczekiwać tłumów. Miasto ma około 67 tysięcy mieszkańców, ale widocznie nikomu nie chciało się wychodzić z domu. Jedynym człowiekiem, który przywitał nas osobiście na jednej z ulic był nawalony żul, który okazał się Amerykaninem z Chicago mieszkającym na wyspie od wielu lat.
We set off along the beautiful sidewalks toward the supposed center, passing closed shops, cafes, and restaurants along the way. The streets of the old town were almost empty, but considering the early hour, crowds were unpredictable. The city has a population of about 67,000, but apparently no one wanted to leave their homes. The only person who greeted us in person on one of the streets was a drunken bum who turned out to be an American from Chicago who had lived on the island for many years.






Zbliżaliśmy się do centrum, poznając to po coraz szerszych ulicach i czystszych fasadach domów. Było też więcej ludzi, a niektóre kawiarnie były już otwarte.
As we approached the city center, the streets were getting wider and the facades cleaner. There were more people there, and some cafes were already open.



No i wreszcie trafiliśmy na główny plac miasta, ten z kościołem i innymi okazałymi budynkami, które są fotografowane przez każdego turystę.
And finally we reached the main square of the city, the one with the church and other impressive buildings that are photographed by every tourist.



Powyżej: kościół z trzech stron, poniżej: główny plac miasta, czyli Portas da Cidade, z widokiem na ocean i z budynkiem władz, siedzibą banków i pomnikiem kapitana Donatário Gonçalo Velho Cabral, który zmarł około 1460 roku. No i przestało padać.
Above: the church on three sides, below: the city’s main square, Portas da Cidade, overlooking the ocean and featuring the government building, the bank headquarters, and the monument to Captain Donatário Gonçalo Velho Cabral, who died around 1460. And then it stopped raining.





Faktycznie wyludnione miasto, ale mi się takie pustki podobają, jakoś tak magicznie. Nawet kostki chodnikowe układane w piękne wzory, niczym dywany!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Prawda, że magicznie? Niewielu potrafi to docenić, większość woli zgubić sie w tłumie 🤨 A chodniki w Portugalii to prawdziwe dzieła sztuki, podobne były na Maderze, a w innych jej częściach jeszcze pokażę ☺ Całuski Jotko
PolubieniePolubienie
Gdyby pewien portugalski Kopacz urodził się na Azorach nie Maderze to i ludziów byłoby więcej i turystów tudzież również, kto wie może stolice przemianowaliby na São Cristiano. Nawiasem mówiąc chyba jednym z pierwszych przystanków była Madera, teraz Azory czyli w obu przypadkach Portugalia. Jakby się uwziął to opłynęłaś świata dookoła
Ściskam
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Marku, nie wiem jak na to wpadłeś, ale pomysł jest przepiękny 😍.
Co do Ronaldo, to za bardzo nie rozumiem ten fenomen, ale co ja tam wiem o piłce nożnej. Całuski
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Bardzo tu schludnie i atrakcyjnie, takie te budynki ładne i równo poukładane. Ale co by nie mówić, w słońcu byłoby jeszcze ładniej. Mimo wszystko niech Ci pada i chmurzy się jak najczęściej 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Dziękuję Myszko kochana, niestety to lato jest dla mnie zbyt pogodne 😥 Ale idzie jesień i jest dla mnie nadzieja.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Nawet przy zimnej mżawce potrafisz dostrzec urok tego miejsca, a to naprawdę wyjątkowe. Spacer pustymi uliczkami, kiedy miasto budzi się do życia, musi mieć w sobie coś magicznego. Zawsze fascynujące jest odkrywanie lokalnej atmosfery, nawet jeśli czasem zdarzają się takie nietypowe spotkania, jak to z „żulem” z Chicago.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Drogi Andrzeju, a ty jak zwykle potrafisz poprawić mi nastrój wyjątkowo miłym komentarzem 🥰
Puste ulice miast zawsze mnie fascynowały, są takie surrealistyczne, jak w obrazach Gorgio di Chirico.
PolubieniePolubienie
Bardzo mi miło to słyszeć 😊 Zgadzam się, puste ulice mają w sobie coś niezwykłego – ten surrealistyczny klimat, jakby świat na chwilę zatrzymał się w miejscu. Porównanie do dzieł Chirico idealnie oddaje ten nastrój – piękne, spokojne, a jednocześnie tajemnicze.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Miasto ładne, ale chyba nieprzyjemnie chodzić po pustym mieście.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Drogi S.W. cudownie chodzić po pustym mieście. Od dzieciństwa byłam zafascynowana malarstwem pewnego Włocha (di Chirico), który przedstawiał puste miasta i… pociągi. Czysty surrealizm. A cisza w takich miejscach jest wspaniała. Buziaki
PolubieniePolubienie
Te dywany z kostki na jezdni, te klimatyczne uliczki składają się na urok miasta. Azory coraz bardziej mi się podobają.
Zasyłam serdeczności
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Ultro kochana, wiedziałam że ci się spodoba. I cudowna spokojność, prawdziwy slow life.
PolubieniePolubienie
Ach, chodniki, jak w Lizbonie 🙂 Taka portugalska tradycja. I historia, zabytki, uwielbiam 🙂 Ciekawe, jak długo się płynie z Trzeiry na St.Miguel? Jeśli oczywiście , dotrę na Azory 😉 Dotrę! I mam nadzieję, że nie zbankrutuję 😉 Piękne zdjęcia, mimo deszczu i piękna Ponta Delgada 🙂 Uściski!
PS. Kiedyś chodziliśmy od rana po Wiedniu w letnią niedzielę. Wymarłe miasto! Ani turystów, ani nikogo (ale to było już prawie 50 lat temu) 😉
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Haniu Droga, oczywiście że dotrzesz na Azory. To nie jest drogie miejsce, można dopłynąć promem z Portugalii, a loty też są osiągalne. Prom z Terceira na Sao Miguel pływa 3 razy w tygodniu, a podróż trwa około 4 i pół godziny.
Zazdroszczę pustego Wiednia 😊
PolubieniePolubienie