O jeden most, czyli żegnaj Bergen

Rozpadało się na dobre, Zbig zaczął kichać, znaczy będzie miał katar. A jak facet ma katar, to klękajcie narody. Jakoś to przeżyję, ale łatwo nie będzie. Uciekamy więc przed deszczem i przed katarem  na nasz ulubiony statek, do naszego ulubionego miejsca z górami jedzenia i gorącą czekoladą. 

Odpływamy punktualnie o 17-stej, deszcz dalej pada, temperatura 10 stopni, ale i tak tkwię na pokładzie, żeby pożegnać drugie co do wielkości miasto w Norwegii.

By, by Bergen
Żegnaj, Bergen

W wędrówce przez niezliczone fiordy będziemy przepływać pod mostem Askøy. Nasz statek jest dość duży, więc ledwo się pod tym mostem zmieścimy. Może nawet zawadzimy lekko kominem… Nie, kapitan Peppas obiecał, że wszystko będzie dobrze, tym bardziej, że przyjęliśmy na pokład pilota, który ma nas przeprowadzić przez zdradzieckie skały Byfjorden i Hjeltefjorden. Mamy do przepłynięcia 32 mile morskie, zanim znajdziemy się na pełnym morzu.

Jest! Pojawił się jak cienka kreska na horyzoncie:

Askoy Bridge

Zbliżamy się, zaraz będzie wiadomo, czy się zmieścimy, czy nie uszkodzimy komina, albo mostu…

Askoy coraz bliżej

Udało się! Ale naprawdę mało brakowało. A most od spodu też jest ładny:

Askoy bridge from below

Będziemy teraz lawirować wśród tysięcy wysp. Ale teraz muszę iść na kolację typu „formal”. Uwielbiam te gale, ale dziś wolałabym oglądać widoki.

Rozenkrantz i inni, czyli co zwiedzić w Bergen c.d.

Fløibanen Funicular, czyli kolejka szynowa na górę Floien, jakieś 150 metrów od targu rybnego i nabrzeża Bryggen. Wagony wygladają jak normalne autobusy ( może to są normalne autobusy?), które wspinają się około 320 metrów nad poziom morza. Trwa to około 5-6 minut, ale widok ze szczytu jest wspaniały. Cena biletu w obie strony: 80,- NOK dla dorosłych, 40,- NOK dla dzieci. Dla 2 dorosłych z 2 dzieci: 200,- NOK. Wagony odjeżdżają co 15 minut.

W Bergen jest kilka muzeów:

Permanetan na ulicy Nordahl Bruns Gate to Muzeum Sztuk Dekoracyjnych (Zachodniej Norwegii). Możan zobaczyć tam ekspozycję m.in. dywanów, tkanin, wyrobów ze srebra, mebli, porcelany, tradycyjnych strojów i zabawek.

Miejskie Muzeum Sztuki – głównie malarstwo, w tym kilka prac Edwarda Muncha.

Sjøfartsmuseet / Muzeum Morskie i Muzeum Historyczne na południu miasta, na terenie Uniwersytetu. Posiada zabytki z ery brązu i  ery Wikingów. Nic dodać nic ująć.

Co tam muzea. Na zdjęciu poniżej: sztukę można znaleźć wszędzie, nawet na wejściu do kanału:

Troldhaugen / Wzgórze Trola, około 10 kilometrów od Bergen.  To dom kompozytora Edwarda Griega i jego żony Niny, bardzo przytulny i ładnie położony. Mieszkali w nim od 1885 do jego śmierci w 1907. Griegowi udało się zostać sławnym jeszcze za życia, więc dom-muzeum zawiera jego nagrody i trofea, a także fortepian Steinway. Hm.

Pora wracać do centrum. Poniżej: Zbig świetnie się wczuwa w luzacki rytm życia mieszkańców. Jeszcze nie wie, że za chwilę dostanie kataru:

Main street in Bergen

Kiedy już odwiedzimy te wszystkie muzea, atrakcje kulturalne, napatrzymy się na okoliczne fiordy i inne zwierzęta, nadchodzi czas na … zakupy!!! Najlepszym miejscem do tego celu jest Torgalmeiningen, wielka ulica zamknięta dla samochodów. Łatwo na nią trafić z targu rybnego – stojąc przodem do zatoki mamy ją dokładnie z lewej strony. Jest tam wszystko co w Norwegii można kupić, łącznie z lokalnymi wyrobami rękodzieła. Polecamy trolle, są zawsze miłym prezentem 😉

Szczerze mówiąc nie przyszlibyśmy na Torgalmeiningen, gdyby nie zwabiła nas muzyka instrumentów dętych. Okazało się, że na owych instrumentach gra śliczna orkiestra złożona z samych blondynek (skąd oni biorą te wszystkie blondynki?) ubranych w czerwone kubraczki. Wesołe dźwięki marszy, granych jeden po drugim sprawiły, że serca nam urosły. Na zdjęciu poniżej widać przeszłość i przyszłość tego wspaniałego kraju:

Powyżej: przeszłość i przyszłość Norwegii – surowi woje i śliczna orkiestra na ulicy Torgalmeningen w Bergen

Rozenkrantz i inni, czyli co zwiedzić w Bergen c.d.

c.d.Bryggen 

Bryggen i średniowieczne domy

Bryggen
Bryggen in Bergen

Bryggen naprawdę ma klimat. Okazało się, że za kolorowymi fasadami kolorowych domów kryje się dalszy ciąg średniowiecznego świata…

Nie mieliśmy o tym pojęcia, naprawdę. Zauważyłam wąskie przejście w ostatniej chwili, zajęta oglądaniem nieciekawych wystaw. I nagle… wejście na ulicę Pokątną!

Bryggen and it’s medieval word

Wąska uliczka z malutkimi sklepikami, sprzedającymi głównie rękodzieło: ceramika, serwetki, obrusiki, figurki, pozostałości z trupów zwierząt i oczywiście tłumy turystów, którzy tam nie pasują. Kilka kamiennych studni, otoczonych przez domki kryte dachówką. Wszystkie domki są z drewna, które pachnie jak… stare drewno, ale podnosi to atrakcyjność tego miejsca. To tak jak dla niektórych przechodzenie obok ciastkarni… nie oprzesz się. 

Bryggen from yaht’s wharf

Kolorowe kamienice Bryggen widziane z nabrzeża

Niedaleko, na samym końcu Vågen, po jego północno-wschodniej stronie umiejscowił się Torget, znany również jako Fisketorvet, czyli Plac Rybny. Oprócz ryb sprzedają tam też owoce i kwiaty. Warto  p o c z u ć  ten klimat.

c.d.n.

Rozenkrantz i inni, czyli co zwiedzić w Bergen

Bergen przywitało nas lekkim deszczem i szarością i jakoś tak nie nastrajało optymistycznie. Zbig postanowił targać parasol, jakbyśmy nie mieli ciepłych kurtek ani nic. Bardziej obawiam się gorąca niż jakiejś mżawki. 

Niedaleko portu, przy ulicy Slottsgate jest pierwsza atrakcja Bergen:

Håkonshallen: część fortecy Bergen, zbudowana w 13 wieku jako dwór królewski służący do ceremonii. Pierwszy raz został użyty do tych celów przez króla Magnusa Håkonsson i księżniczkę duńską Ingeborg. Imprezka była niezła, bo trwała 3 dni i 2 noce, a gości przybyło ponad 1000. W 16 wieku duński gubernator Erik Rozenkrantz zlecił szkockim architektom budowę kamiennej wieży, w której zmieściły się i lochy (dzikie), i gubernatorskie apartamenty (przytulne), a na wyższym poziomie stanowiska armat. W 1944 roku duński statek z amunicją eksplodował w pobliskim porcie, co spowodowało ogromne szkody. Wieżę i dwór odbudowano, a od 1966 roku jest jedną z atrakcji turystycznych Bergen.

Poniżej: Bergen Hakonshallen. Gapię się na wieżę Rosenktantza.

Bergen – Hakonshallen

Nieopodal fortecy, również po północnej stronie Vågen stoi najstarsza budowla w Bergen:

Mariakirke – kościół św. Marii. Zbudowano go w 12 wieku, w stylu romańskim, czyli jedynym słusznym i obowiązującym w tamtych czasach. W ciągu wieków istnienia dostał gotycki chór i barokową ambonę. Przez 3 wieki był kościłem parafialnym dla hanzeatyckich kupców.

Idziemy dalej wzdłuż północnej strony portu i niespodziewanie wkraczamy do największej atrakcji turystycznej Bergen:

nabrzeża zwanego Bryggen. Są to magazyny i domy kupców z czasów Ligi Hanzeatyckiej. Te stare zostały zniszczone przez ogień, te obecne są ich replikami z kamienia. W jedynym oryginalnym budynku z 18 wieku mieści się Muzeum Hanzeatyckie. Parter był składnicą towarów, na pierwszym piętrze mieścił się pokój dzienny i biura. Na najwyższym piętrze były sypialnie kupców – malutkie kliteczki, w których mieściło się tylko łóżko.

Poniżej: na tyłach Bryggen.

Gościom nie wolno było ogrzewać pomieszczeń, ani nawet ich oświetlać, w obawie przed ogniem. Kupcy pozostawali w celibacie przez cały okres pobytu  Bergen. Cóż, twarde prawo, ale prawo.

INFO: w okresie od 15 maja do 15 września muzeum jest otwarte od 9:00 do 17:00. W pozostałym okresie w dni powszednie od 11:00 do 14:00, w niedzielę do 16:00, w poniedziałki zamknięte. Cena: 60,- NOK. Raczej warto.

c.d.n. 

Pastwisko na wzgórzach czyli Bergen

Sobota, 23 czerwca 

Wschód słońca: 4:05, zachód: 23:17

Temperatura: ok. 15°

Pozycja: Bergen, Norwegia

Miasto nazywane jest „wrotami fiordów”, choć mnie bardziej podoba się „miasto między siedmioma górami”, co  miało literacko nawiązywać do siedmiu wzgórz Rzymu. Nie wiem, czy nawiązało, bo wielu spiera się o to, o które właściwie wzgórza chodzi, bo jest ich chyba więcej niż siedem.

Bergen ma, jak wiele miast hanzeatyckich, bogatą historię. Zostało założone przez Olava Kyrre (syna Haralda – wiadomość dla pasjonatów historii Skandynawii) w 1070 roku, ponoć pięć lat po zakończeniu ery Wikingów (Cokolwiek to znaczy, bo dla niektórych era Wikingów nie kończy się nigdy). W 12 i 13 wieku stało się stolicą Norwegii. Fakt ten przypieczętowało co najmniej pięć koronacji królewskich w miejscowej katedrze, a obok takich wydarzeń nie można przejść obojętnie.

W 14 wieku Bergen stało się jednym z największych miast Ligi Hanzeatyckiej, kontrolowanej przez bogatych kupców z północnych Niemiec. Kiedy stolica kraju została przeniesiona do Oslo, a Hanza chyliła się ku upadkowi nie przeszkodziło to sprytnym Norwegom w przejęciu handlu dorszem. Miasto rozkwitło dzięki katolikom… ale to nie to, co myślicie.

Poniżej: hanzeatycki szlif – Bergen i kamienice:

Bergen

Katolicy w Europie musieli pościć w piątki. Do postu zaś potrzebowali ryb, a upatrzywszy sobie dorsza na piątkowe umartwienie się, niechcący nabijali kabzę tym brzydkim luteranom i ewangelikom. 

Dzisiaj ryby są nadal ważne dla Bergen, ale główne bogactwo pochodzi z turystyki i… kto by pomyślał – z ropy wydobywanej na Morzu Północnym.

Poniżej: marina i zatoka Vagen, a po przeciwnej stronie jest dalszy ciąg Bergen:

Bergen’s marina.