Wtorek, 19 czerwca
Słońce: nad horyzontem
Temperatura: zimno
Pozycja: Morze Barentsa
4:20
Obudziło mnie kołysanie i skrzypienie statku. Przez zachlapany wodą bulaj/okno widać wielkie fale i chmury wody unoszone przez silny wiatr. Ale czy to już jest sztorm? Mój błędnik mówi, że tak, a rozum, że nie. Jedyne, co mi przychodzi do głowy to:
Way hay and up she rises, way hay and up she rises, way hay and up she rises early in the morning
What will we do with a drunken sailor, what will we do with the drunken sailor, what will we do with the drunken sailor early in the morning?
Shave is belly with the rusty razor, shave his belly with the rusty razor, shave his belly with the rusty razor early in the morning.
Way hay and up she rises, way hay and up she risies, way hay and up she rises early in the morning.
Put him in the bed with the capitain’s daugther, put him in the bed with the capitain’s daugther, put him in the bed with the capitain’s daughter early in the morning.
Way hay and up she risies, way hay and up she risies, way hay and up she rises early in the morning…
Zaraz trzeba wstawać i iść szorować pokład.
8:10
Fale mniejsze, o tak. Za to mgła jak mleko. Statek buczy basem co kilkanaście minut i mam wrażenie, że słyszą go nawet w Nuuk. Ale mam też nadzieję, że ta trasa nie jest zbyt uczęszczana.
Póki co trzeba się najeść. Dziadek mawiał, że najedzony człowiek przeżyje łatwiej niż głodny. Niewątpliwie miał rację.
Odkryłam jeszcze jedno miejsce do nażarcia się: dają tam gofry, pacakes i naleśniki, ale na szczęście! Na szczęście nie są fantastyczne! Można odpuścić i spokojnie zmieścić kolejnego croissant au chocolat.
Celebrity Constellation – jedna z rzeźb:

ok. 12:00
Zaliczyliśmy lekcję salsy, ale nie jesteśmy usatysfakcjonowani. Chińczycy natomiast, którzy gremialnie i hurtowo uczą się klasycznych tańców są zawsze zadowoleni, mimo, że nie mają wyczucia rytmu. Nie to co my, sułtani merengue! Ponieważ jesteśmy zniechęceni do aktywności fizycznej, więc pora iść na 10 pokład i zobaczyć czy tak jak codziennie o tej porze będzie kuchnia azjatycka, pasty i pizze, oraz niewątpliwie rzecz jasna zupki, sałatki i kanapeczki jak marzenie.
ok. 21:20
Jesteśmy mniej więcej w połowie drogi na Przylądek Północny. Temperatura około 5 stopni, wieje silny wiatr. Mgła się rozwiała, można zobaczyć horyzont. I walenie. Gdyby były.
Horyzont w drodze na Przylądek Północny:

Kolacja dziś była „formal” i musiałam włożyć najbardziej rozciągliwą kieckę. To, co robią tu z żarciem przechodzi moje wyobrażenia o kulinarnych cudach. Dziś: krem z selera z karmelizowanym jabłkiem, canelloni z kozim serem i pistacjowe clafoutis z brzoskwiniami.
Zbig gra w ruletę, czy bakarata w kasynie:

Zaliczyliśmy też występy młodych ludzi w Teatrze Celebrity Constellation. Wolałabym w tym czasie pospacerować, ale Zbig zapałał ostatnio miłością do kultury tzw. wysokiej i nie za bardzo chce odpuścić codzienne przedstawienia. Niech będzie. Ja dziś byłam na lekcji składania serwetek i na wykładzie o nawigacji. O kompasie wiem wszystko, więc heya Norge!
