Żegnamy Molde, jej festiwal jazzowy i róże.
Odpływamy z Molde

Ostatnie spojrzenie na miasto wspinające się ku górze. Na pierwszym planie hotel Rica Seilet. Cena za pokój ok. 700 pln.

Wśród dziesiątek wysp musimy odnaleźć drogę na pełne morze:

Wody Midfiorden i wyspa Otroya:

Wyspa Otroya (chyba):

I dalej wyspy Midoya i Flemsoya, ale nie wiem która jest która:

Fiordy i wyspy w drodze do Alesund


Tu zlewają się wody dwóch fiordów, stąd ta fala.

I tu też – dwa fiordy, jedna fala:

I jeszcze raz:

Robi się ciemniej, słońce schowało się za obłoczki. To chyba wyspa Flemsoya ale tak naprawdę jakie znaczenie ma nazwa kolejnej wyspy? Liczy się krajobraz i wspaniały spokój.
Fiordy osnute wieczornymi mgłami wyglądają tajemniczo.

Wieczorne mgły i tajemnicze fiordy

Słońce już właściwie zaszło, zostawiając na niebie różową zorzę. Obok wyspy Norvoya, na której leży Alesund. Tutaj wypływamy na pełne morze:

Dziób statku skierowany jeszcze na zachód, ale wkrótce weźmiemy kurs na południe – do Bergen. Do przepłynięcia mamy tylko 133 mile morskie.

Powyżej: dziób statku skierowany na zachód

Ewuś! Zaczynam od początku czytać:)))
PolubieniePolubienie
Dzięki! Nie ma tego bardzo dużo, na szczęscie.
PolubieniePolubienie