Tajemnicza kraina Camargue – Aigues Mortes cz. 1

W języku oksytańskim (u nas nazywanym prowansalskim, choć najberdziej przypomina kataloński) Aigues Mortes oznacza Martwe Wody, bo jak ma się nazywać mała, średniowieczna twierdza leżąca na skrzyżowaniu dwóch kanałów, wyrastająca w samym sercu bagien Camargue? W sezonie miasto napakowane jest turystami, którzy wiedzeni owczym pędem (niezależnie od narodowości) przechodzą z parkingów przez główną bramę:

Potem idą główną ulicą pełną sklepów różnej maści, choć głównie są to sklepy z pamiątkami, w których króluje lawenda w postaci mydeł, perfum, haftów, suszów, poduszeczek, wianuszków, świec, malunkach na wszystkim oraz lawendy par excellence. Poza tym mija się po drodze lodziarnie z (a jakze) lodami lawendowymi (Zbigowi smakowały, ja oddałam mu swoją porcję, bo dla mnie były łe), kaafejki, kilka sklepów z odzieżą dla turystów, bo normalny człowiek w tym badziewiu nie chodzi. Po drodze trzeba kupić kawał lokalnego nugatu:

Spacer zwykle kończy się na głównym placu w jednej z kilku restauracji z bardzo zwyczajnym jedzeniem. Restauracja z lewej strony:

Restauracja z prawej strony:

I środek placu, na którym ja, nasi Francuzi (Francoise i Christian) i oczywiście król (święty) Louis IX.

Ale o znienawidzonym przeze mnie królu i do tego świętym następnym razem. 

P.S.Kunszt kulinarny regionu ukrywa się w bocznych uliczka i cienistych zaułkach. 

4 myśli na temat “Tajemnicza kraina Camargue – Aigues Mortes cz. 1

  1. Ewcia, na tym zdjęciu to nawet podobne jesteśmy jak na siostry przystało, tylko kiedy byłam młodsza i miałam ciemne włosy:)))

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do whengirltravels Anuluj pisanie odpowiedzi