Toulon – pomiędzy morzem i górami

Nabrzeże skończyło się przed ogrodzeniem Prefecture Maritime (Prefektura Morska). Wielki budynek, przed którym przystojni oficerowie francuskiej Marynarki paradują w swoich ślicznych mundurach – trudno nie rozpoznać jego przeznaczenia. Działa przed wejściem mają zapewne odstraszać sznury panien, co za mundurem.

Prefecture Maritima a Toulon
Prefecture Maritime a Toulon

My jednak skręcamy w prawo, nie zważając na to, że zaraz za budynkiem Prefektury jest Musee de la Marine (Muzeum Marynarki Wojennej), w którym można obejrzeć wiele modeli statków i okrętów, marynistyki i oczywiście dowodów na wielkość Tulonu i jego historii. (Muzeum mogą zwiedzać za darmo osoby poniżej 26 lat). Dalej można dojść do bazy Marynarki Wojennej i do Marsylii.

My jednak zagłębiamy się w cieniste uliczki miasta Toulon, które mają opowiedzieć fascynujące historie piratów, więzień i ekspedycji w odległe miejsca.

Toulon nie byłby francuskim miastem, gdyby nie można było iść na jeden z miejskich targów ze świeżymi produktami z okolicznych farm, z lokalnym jedzeniem i tysiącem prowansalskich przysmaków, odzieżowego badziewia i wątpliwych dzieł sztuki z Północnej Afryki. W Toulonie jest kilka takich miejsc, a my właśnie trafiliśmy na największy z nich, Le Marche du Cours Lafayette.

Le Marche du Cours Lafayette

Targ, jak to we Francji, jest otoczony kawiarniami, w których bardzo zapracowani ludzie spędzają mnóstwo czasu na gadaniu, rozgladaniu się dookoła, plotkami i ogólnie pojętym relaksowaniem się wraz z rodziną i znajomymi. Z empirii wiem, że przesiadywanie w kawiarnia, bistro i barach jest sportem narodowym i prawdę mówiąc jest to świetny rodzaj sportu.

La rue a Toulon

Francoise kupuje le cade i jakieś inne przysmaki z wózka na targu, pewnie chce mieć z głowy kolację po powrocie do domu i idziemy dalej, chłonąc zapach toulońskich uliczek. (łokieć na zdjęciu należy do Christiana)

Le cade dans la rue

27 myśli na temat “Toulon – pomiędzy morzem i górami

    1. Myszko kochana, ja też chciałabym gdzieś wybyć, na długo i na daleko! Tyle jeszcze miejsc do odwiedzenia, a my musimy tkwić w domach, bez możliwości planowania. Jak się to skończy, to wszystko przed tobą, Francja na pewno na ciebie poczeka. I służę radą w razie czego 🙂 Całuski

      Polubione przez 1 osoba

      1. Dokładnie, tyle miejsc, świat taki wielki i tylko zdrowie mieć i fundusze, a można wiele zwiedzić.. W razie francuskiej wycieczki już wiem, gdzie się zgłosić 🙂

        Polubienie

  1. Ech! Popłynąłby sobie człowiek w nieznane nawet, odsaperował od tej pandemii i idiotyzmów rządzących!
    I zobaczył “nowe”, nowych ludzi spotkał, na targu kupiłby owoce, jakiekolwiek, i nadgryzając, zlizywałby sok cieknący po brodzie, i czułby się człowiek tak szczęśliwy, że nie umiałby tego wyrazić inaczej, jak śmiejąc się do innych ludzi!
    Ale, pomarzyć – dobra rzecz! Marzeń nam nikt nie zabierze! Nawet Ci, co przy “korycie!”

    Polubione przez 1 osoba

    1. Marku, też tak myślę, ale zaraz spadam na dno ciemnego lochu rozpaczy… Przesadzam, ale jak to brzmi! Ty masz fajnie, właśnie zakończyłeś podróż, odpocząłeś od codzienności i teraz możesz się grzać w domowym ciepełku. Przytulaski dla was.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Sam loch bez ciemności i rozpaczy brzmi przejmująco. Udało mi się w tym roku pomimo tego zawirusowana.
        Jak rzekłem, dobrze, że mamy wspomnienia, one ciągną nas do życia z tego ciemnego lochu. Trzymaj się Ewcia, przytulam ciepło i trzymam linę co ma za zadnie z ciemności do słońca Ciebie przeflancować. Buziaki

        Polubione przez 1 osoba

  2. Jak mi tych podrozy i siedzenia w roznych bistro i brasseriach, tawernach i tapas barach brakuje:(
    We Francji bardzo czesto ( w sumie prawie co roku) bywam w Alzacji, bo to od nas rzut beretem, ale bylam tez w Paryzu i w Séte, bardzo mi sie to miasteczko spodobalo:)
    Teraz ciagnie mnie nad wybrzeze atlantyckie. Tyle planow, a glupi wirus wszystko popsul:(
    Dziekuje za wirtualna wycieczke:)

    Polubienie

    1. Tess. kochanie, nie dziękuj, mnie samej sprawia przyjemność przypominanie sobie jak kiedyś było normalnie, eh…. We Francji byłam wszędzie, oprócz dwóch południowo zachodnich regionów i tak, bardzo polecam atlantyckie strony (o Bretanii pisałam wcześniej). Też chcę gdzieś pojechać i zanurzyć się w „kolorycie lokalnym”. Tess, może w przyszłym roku? Całuski wielkie i nieustające i jak zwykle głaskanki dla reszty Rodziny!

      Polubienie

  3. Jeśli mam być szczera, to oglądam wyjazdy do Włoch, Hiszpanii, czy Chorwacji, natomiast pokazywania Francji nie ma praktycznie, dlatego chłonę ten Tulon ze względu na urok miasteczka i jego codzienne życie, a Ty potrafisz dobrać trafne wycinki rzeczywistości.
    Zasyłam serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj odpowiedź do fuscila Anuluj pisanie odpowiedzi