Prawdopodobnie pierwszym Europejczykiem, który ujrzał wyspę był Kolumb, ale to Anglicy jako pierwsi zaczęli kolonizować St. Kitts (około 1623 roku). Zaraz później zjawili się Francuzi, ale doszli do porozumienia z pierwszymi najeźdźcami, dzieląc wyspę między sobą. Była ona wówczas zamieszkana przez lud Kalinago (Caribs), któremu nie podobały się nowe rządy. Najeźdźcy sięgnęli wtedy po stare, hiszpańskie świadectwa, mówiące o tym, że Kalinago nie są ludźmi… Przy entuzjastycznym poparciu kościoła katolickiego tubylcy zostali eksterminowani, a wyspa zamieniona na plantację trzciny cukrowej. Do jej uprawy ściągnięto tysiące niewolników z zachodniej Afryki, zmuszając ich do katorżniczej pracy na plantacjach. (na zdjęciu poniżej tancerze w tradycyjnych strojach)

Wieka Brytania zakazała niewolnictwa w 1834. Na wyspie St. Kitts uwolniono 19 780 niewolników, na Nevis (leżącej 3 kilometry od St. Kitts) – 8 815. Wyspy uzyskały niepodległość od Wielkiej Brytanii dopiero w 1983, ale pozostały częścią Brytyjskiej Wspólnoty Narodów. Świadczy o tym ten billboard, ustawiony przez największy browar na Karaibach – Carib.

Basseterre jest stolicą państwa St.Kitts and Nevis. Zostało założone przez Francuzów około 1625, stąd ta nazwa. Jest najstarszym Ma 14 tysięcy mieszkańców i jedną z najtragiczniejszych historii wśród karaibskich miast. Było wielokrotnie niszczone przez trzęsienia ziemi, pożary, powodzie, wojny i oczywiście huragany. Centrum jest ładnie odbudowane, natomiast reszta miasta składa się z mniej lub bardziej zaniedbanych, lub wręcz walących się budynków.



Powyżej: Muzeum w Basseterre, niestety w remoncie. Poniżej: posterunek policji i policja na głównej ulicy:



Powyżej: plac The Circus, nazwany tak na cześć londyńskiego Picadilly Circus. Poniżej: Główna ulica w Basseterre.

Ludzie na wyspie są bardzo mili. Uśmiechają się i zagadują a ja, cierpiąca na niedostatek konwersacyjny chętnie podejmowałam rozmowy. Pewien młody człowiek pytał skąd jesteśmy. Powiedziałam, że z Polski (od kilku dni nie wstydzę się mówić, że stamtąd, dziękuję Tusku), sądząc, że w życiu nie słyszał o takim kraju. A on się ucieszył i stwierdził, że w dzieciństwie czytał książkę „Dzieci Warszawy” i był zachwycony, że spotkał kogoś z tak daleka. Na maleńkiej, karaibskiej wysepce odnalazłam kogoś, kto wie cokolwiek o Polsce… Może dlatego opisuję St. Kitts tak dokładnie, bo chciałabym, żeby w Polsce jak najwięcej ludzi usłyszało o St. Kitts.
Robiło się coraz ciemniej, trzeba było wracać na statek. O 19.00 mieliśmy wypłynąć z portu Basseterre i płynąć 192 mile morskie (tylko 356 km), znowu na południe na kolejną wyspę. Ale to już będzie kolejna historia.

Niesamowite spotkanie z tym młodym człowiekiem. Aż poguglałam, bo tytuł wydawał mi się znajomy. Podobno to kiedyś była lektura szkolna. Jeśli tak, to pewnie czytałam.
Patrząc na zdjęcia, doszłam do wniosku, że Basseterre przy słonecznej pogodzie prezentowało by się dużo bardziej uroczo. A w ogóle to jakoś mało ludzi na ulicach 😉
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Aniu, ta książka to wstrząsające dzieje dzieci w czasie wojny. Co do słonecznej pogody… nie wiem komu dziękować, że było pochmurno. Gdyby jeszcze słońce grzało, to chyba padłabym gdzieś pod palmą. A ludzi mało, bo zbliżał się wieczór, sklepy się zamykały, więc co robić? Do domku serial oglądać 😉 Całuski, dziękuję że czytasz
PolubieniePolubienie
Wstyd przyznać, geografii dawno się uczyłam, a od tego czasu caluteńki świat się zmienił chyba o 100%, wypadałoby trochę w głowie uaktualnić… Ale się nauczyłam filmiki na yt wstawiać 🙂
Buziaki Ewuniu 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Aniu, dobrze cię widzieć. Świat tak bardzo się nie zmienił, przynajmniej geograficznie, choć parę zmian warto odnotować: nie ma już ZSRR, nie ma Czechosłowacji, a Birma zmieniła nazwę na Myanmar… i takie różne hihihi. Gratuluję wstawiania filmików, mam nadzieję, że wkrótce będzie co oglądać na twoim blogu. Odbuziowuję Aniu kochana.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
🙂💗🍀
PolubieniePolubienie
Bardzo ciekawie opowiadasz i fajnie choć trochę poznać kolejną wyspę.. Zwłaszcza, że czytano na niej kiedyś polską książkę. Ja jej nie czytałam, ale nie będę nadrabiać- oszczędzę sercu bólu. Za to czekam na Twoje kolejne opowieści 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Myszko kochana, masz rację, to bardzo smutna książka, prawie taka smutna jak „Chłopcy z Placu Broni” Myślę, że MK powinien ją kiedyś przeczytać. Dziękuję, że czytasz, to naprawdę wspaniale. Całuski
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Piękna historia z tym młodym człowiekiem. Ja jak mówię, że jestem z Polski to słyszę w odpowiedzi Lewandowski..piłka nożna rządzi w Ameryce Południowej
PolubieniePolubione przez 1 osoba
🙂 nie tylko w Ameryce Południowej Marku. Lewandowski zastąpił Jana Pawła II. I dobrze 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba