Roseau i Dominica

Jedziemy znowu po straszliwie krętych drogach, przepaście nie przestały być straszne, jedynie ruch na drodze prawie żaden. Kilka kilometrów dalej znów się zatrzymujemy – tym razem idziemy w stronę gorących źródeł. Pan Przewodnik nalewa mi w dłoń wodę – jest gorąca i pachnie siarką. Gorące źródła są dowodem na to, że pod powierzchnią wyspy nadal drzemią nieposkromione siły wulkanów.

Dominica

Potem ruszamy z powrotem, okrążając wyspę z drugiej strony. Dominica ma mnóstwo strumieni, potoków, źródeł i rzeczek. Ma tak wiele płynącej wody, że inwestuje w energię wodną. Aż 40 procent elektryczności na wyspie pochodzi z wody! Ale za to homoseksualizm jest zakazany.

Pojawia się coraz więcej domów, droga staje się szersza, zaczynam odzyskiwać wiarę, że wrócimy cali i zdrowi.

Po pokonaniu wielu, wielu zakrętów wreszcie widzimy kres naszej podróży.

Mijamy jeszcze dom prezydenta Dominiki

House of Dominica’s President

Jeszcze spędzamy chwilę w prawie zupełnie pustym ogrodzie botanicznym, w którym można zobaczyć szkolny autobus przywalony przez baobab w czasie huraganu (nikt nie zginął). Wprawdzie zdjęcie mi nie wyszło ale można znaleźć w internecie.

Im bliżej portu, tym domy robią się brzydsze, bardziej zaniedbane, mniejsze i zniszczone, jakby stolica odcinała się od całej niesamowitej urody wyspy. Ulice są wąskie i tak ściśle zabudowane, że nie ma miejsca na rośliny.

Im bliżej portu, tym gęściej. Miasto nazywało się kiedyś Charlotte Town, ale to nie zmienia faktu, że zabudowa jest w stylu francuskim kolonialnym. Stolica jest rozległa, zajmuje około 30 hektarów, ale nie ma tu ani jednego porządnego hotelu.

7 myśli na temat “Roseau i Dominica

  1. Zadne krete drogi! Zadne przepasci! Odczuwam tak wielki strach, ze az mnie zatyka!
    Dlatego nie lubię wsokich, lysych gor, tylko zalesione I tylko na wlasnych nogach!!!! 🤣

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj odpowiedź do Mysza w sieci Anuluj pisanie odpowiedzi