Wyobrażacie sobie stolicę kraju mającą 850 mieszkańców? Tyle właśnie ma Hamilton. Już tylko ten fakt zachęciłby mnie do zamieszkania tutaj. A widok głównej ulicy, przy której znajduje się przystań dla taksówek wodnych utwierdził mnie w tym.
Can you imagine a capital city with a population of 850? That’s exactly what Hamilton has. That fact alone would make me want to live here. And the sight of Main Street, where the water taxi dock is, confirmed my belief.

Ruszyliśmy tą główną ulicą przed siebie, mając po prawej stronie zatokę, po lewej zadbane budynki. Ulice były prawie puste, nie wszystkie sklepy były otwarte. Przypomniałam sobie, że jest niedziela, więc pewnie większość mieszkańców wyleguje się na plażach, albo w innych bermudzkich miejscach pełnych milionerów.
We set off down the main street, with the bay on our right and well-maintained buildings on our left. The streets were almost empty, and not all the shops were open. I remembered it was Sunday, so most of the locals were probably lounging on the beaches or in other Bermudian spots crowded with millionaires.





Kiedy znudziła nam się główna ulica (mimo że na murach były piękne mozaiki przy niektórych sklepach), skręciliśmy w lewo (w prawo nie mogliśmy, bo woda), ulica wiodła lekko pod górę, minęliśmy kilka knajp (ceny rzeczywiście nie były zbyt niskie, możecie zobaczyć), przysiedliśmy na ławeczce (na zdjęciu: prawie wszystkie ławki w Hamilton są podobne do tej) i spotkaliśmy Polaka, który mieszka w Hamilton. Bardzo się śpieszył, więc poszliśmy dalej.
When we got tired of the main street (even though there were beautiful mosaics on the walls near some of the shops), we turned left (we couldn’t turn right because of the water), the street went slightly uphill, passed a few pubs (the prices weren’t exactly cheap, as you can see), sat down on a bench (pictured: almost all benches in Hamilton are similar to this one), and met a Polish man who lives in Hamilton. He was in a hurry, so we moved on.



Jak większość małych wysp Bermudy, jakkolwiek śmiesznie to brzmi, ma problem z wodą. Pozyskuje się ją z odsalania wody morskiej (jak w Curacao lub Arubie), z wielkich ekranów łapiących mgłę (jak na Kanarach), lub jak w Hamilton – z łapania wody deszczowej. Wszystkie dachy w mieście są przystosowane do gromadzenia wody – są pomalowane na biało i zaopatrzone w odpowiednie jej odprowadzenie.
Like most small islands, Bermuda, as ridiculous as it sounds, has a water problem. It’s obtained by desalination of seawater (as in Curacao or Aruba), large fog screens (as in the Canary Islands), or, as in Hamilton, by collecting rainwater. All roofs in the city are designed to collect water—they’re painted white and have drainage systems.



Miasto zostało nazwane na cześć gubernatora Henry’ego Hamiltona w 1793 roku. Ale miasto zostało miastem dopiero na początku XX wieku, kiedy konsekrowano katedrę Przenajświętszej Trójcy, czy jakoś tak (The Cathedral of the Most Holy Trinity). Do katedry nie dotarliśmy, choć widzieliśmy z daleka jej wieżę, ale dotarliśmy do muzeum (zamkniętego) i parku Wiktorii.
The town was named after Governor Henry Hamilton in 1793. But it didn’t become a city until the early 20th century, when the Cathedral of the Most Holy Trinity was consecrated. We didn’t get to the cathedral, though we saw its tower from a distance, but we did get to the museum (which is closed) and Victoria Park.


Hamilton jest nie tylko stolicą Bermudów, jest także ośrodkiem usług finansowych, siedzibą wielu międzynarodowych firm ubezpieczeniowych, funduszy inwestycyjnych, firmy Bacardi i wielkiej firmy reasekuracyjnej Tokio Millenium. Businesowa część miasta jest bardzo nowoczesna i jakoś nie kojarzy się z wyspiarskim luzem.
Hamilton is not only Bermuda’s capital, but also a financial services center, home to numerous international insurance companies, investment funds, Bacardi, and the major reinsurance company Tokio Millennium. The business district is very modern and doesn’t evoke the relaxed island vibe.



Bocznymi uliczkami, mijając mury starego fortu i inne fajne rzeczy, wróciliśmy nad zatokę, chcąc być w pobliżu przystani, żeby zdążyć na ostatni stateczek do portu Royal Navy.
We walked back down the side streets, past the walls of the old fort and other cool things, to the bay, wanting to be near the marina to catch the last boat to the Royal Navy port.



Nad zatoką było spokojnie i chłodno, zachodzące słońce pięknie oświetlało główną ulicę Hamilton. Ludzie siedzieli na ławkach, gołębie łaziły nam pod nogami, nawet trójkąt bermudzki wydawał się zupełnie niegroźny.
It was calm and cool by the bay, the setting sun beautifully illuminating Hamilton’s main street. People sat on benches, pigeons darted underfoot, and even the Bermuda Triangle seemed completely harmless.



Wieczorem mieliśmy wyruszyć w dalszą podróż, tym razem dłuuugą. Znowu mieliśmy przepłynąć Atlantyk, tym razem z zachodu na wschód. Do pokonania mieliśmy 1.948 mil morskich (3.608 kilometrów). Dokąd? Do następnej wyspy oczywiście.
That evening, we were to set off on another journey, this time a looong one. We were to cross the Atlantic again, this time from west to east. We had 1,948 nautical miles (3,608 kilometers) to cover. Where to? To the next island, of course.

No ja nie mogę … Ty ciągle w podróży…
Ściskam
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Och Marku, wróciliśmy u progu wiosny, ale zanim się pozbierałam po wyganiamiu pająków i ogarnianiu katastrofy w ogrodzie, to minęło trochę czasu. A jeszcze Pan i Władca musiał jechać do Polski, zabrał kompa ze zdjęciami i wrócił po sześciu tygodniach. Do tego dochodzi jeszcze moje wrodzone lenistwo i tak to się ciągnie…
Dzięki że czytasz, całuski
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Przepiękne miasto, ma swoje problemy, ale które ich nie ma?
Mogłabym tam mieszkać, ale nie mam milionów 😉
Ciekawe, co robi tam ów Polak…
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Jotko, myślę, że szybko by ci się to miasto znudziło. Największym wydarzeniem ostatnich 50 lat była wizyta królowej Elżbiety z mężem. Nuda. I wszędzie daleko. Jak dojechać nad Dunajec, albo do Szczawnicy, ha? Byliśmy tam dwa dni i wierz mi, nie było tam co robić.
Polak, choć gruby i urody raczej problematycznej wyglądał na profesjonalistę, nawet w niedzielę 😉
Całuski Jotko
PolubieniePolubienie
Jak to możliwe, że tylko nieco ponad 800 osób mieszka w tym mieście? A kto obsługuje te wszystkie międzynarodowe instytucje? gdzie oni mieszkają? Z całą pewnością ludzi w tym niemałym (na oko) mieście jest o wiele więcej, tylko nikt ich nigdzie „nie ujął w ewidencji”. A ten Polak, to co, wstydził się, że jest Polakiem? Czy ten czas (co jest pieniądzem) tak bardzo go gonił, że nie mógł być grzeczniejszy (a może był?). W mojej wsi też mieszka około tysiąca osób, na ulicach nie widać nikogo(poza dziećmi wracającymi ze szkoły). No i nie mamy wieżowców, banków i tylko 2 sklepy spożywcze. I ostatnio w jednym z nich mamy Cafe-Żabka 😉 „Wreszcie” jest gdzie wypić kawę i zjeść hot doga (i widziałam, że są chętni) :))
Czekam na kolejną relację. Może teraz będą Azory? Ja bardzo chcę tam dotrzeć 🙂 Uściski!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Haniu, po pierwsze statystyka nie kłamie – rzeczywiście mieszka tam tylko ok. 850 osób. Reszta dojeżdża do pracy z okolic bliższych lub dalszych. Po drugie – gratuluję Cafe – Żabki, choć dla ciebie zapewne to za niskie progi 😁 Polak nie był niegrzeczny, ale może miał randkę.
No i najważniejsze – nie mów nikomu, ale następnym celem podróży są … Azory! Dziękuję że czytasz, przytulaski.
PolubieniePolubienie
I mogłabyś zamieszkać w Hamilton? Na jak długo wystarczyłaby polska emerytura, więc raczej to tylko życzenie, a nie chęć zamieszkania na stałe…
Zasyłam serdeczności
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Ultro, raczej nie chciałabym tam mieszkać na stałe. Pomijając wysokie temperatury (jednak!), to miasto wydaje się trochę nudne i monotonne. Ceny są co najmniej 40 % wyższe niż w Polsce, choć zapewne zarobki są kuszące. Ludzie wprawdzie szalenie mili, ale nigdy nie wiadomo, jakich się będzie miało sąsiadów. No i wszędzie jest daleko, a już do Europy to strasznie daleko! Myślę, że za polską emeryturę mogłybyśmy przeżyć na następnej wyspie 😊 Całuski
PolubieniePolubienie
Podoba mi się tam. I sklep z winami jest 😉
Bardzo ładne różowe buty 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Aniu, dziękuję za pochwałę różowości. Miasto jest rzeczywiście miłe, a najważniejsze, że nieduże. Wydaje się trochę nudne, ale dla niektórych to zaleta. A ceny w sklepach…!
Całuski
PolubieniePolubienie
Hamilton jest zarówno miejscem o dużym znaczeniu finansowym, jak i miejscem, które dba o ekologiczne rozwiązania, takie jak gromadzenie wody deszczowej, sprawia, że miasto jest interesującym przypadkiem do analizy. Innowacyjne metody pozyskiwania wody i dostosowanie infrastruktury do lokalnych warunków klimatycznych to doskonałe przykłady zrównoważonego rozwoju. Zachwycający widok na zatokę, przyjemna atmosfera i relaksujący wieczór przy zachodzącym słońcu tworzą obraz idealnego miejsca na krótką ucieczkę od zgiełku dużych miast.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Andrzeju Drogi, jakże rzeczowo to ująłeś 😊 Odkryłeś duszę Hamilton jakbyś tam mieszkał od kilkunastu lat. Całuski
PolubieniePolubienie
Mieszkać nie mieszkałem tam. Byłem w tym mieście kilka lat temu, zanim zacząłem pisać bloga, więc miasto jest mi bardzo bliskie 😊
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Andrzeju, naprawdę byłeś i dopiero teraz się przyznajesz? Proszę, napisz coś więcej, strasznie jestem ciekawa czy widzieliśmy te same rzeczy, no i przede wszystkim co tam robiłeś? Przytulaski
PolubieniePolubienie
Tak, byłem na krótki wypad. Widziałem park Victoria, Galerie Narodowa, Centrum sportowe, jaskinię Admirała, zatoczka Clarence i Plażę Deep Bay 🙂 jest tam naprawdę pięknie i bardzo drogo
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Cudnie, czyli widziałeś prawie wszystko. Poza tym nuda, prawda? 😉
PolubieniePolubienie
Tak, widziałem wszystko 😉 rzeczywiście było trochę nudnawo
PolubieniePolubienie