
Kilka dni temu umarła jedna z naszych blogowych koleżanek – Hania. Była wspaniałą towarzyszką moich podróży, pięknie i optymistycznie nastawioną do świata i ciekawa nowych miejsc. Zawsze mówiła, że koniecznie chciałaby kiedyś odwiedzić Islandię… dla ciebie Haniu ta opowieść.
A few days ago, one of our blogging friends, Hania, passed away. She was a wonderful travel companion, always optimistic and curious about new places. She always said she wanted to visit Iceland someday… Hania, this story is for you.

Jeśli widzieliście kiedyś mapę Islandii, to zauważyliście pewnie na północnym zachodzie jakby łapkę machającą w stronę Grenlandii? To największy półwysep tego kraju, zwany Westfjords, kraina bazaltowych gór, fjordów głęboko wrzynających się w ląd i pięknych piaszczystych plaż. Klify są wysokie na ponad 400 metrów, a wiele miejsc jest dostępnych tylko od strony morza. Na półwyspie jest piąty co do wielkości lodowiec Islandii – Drangajökull, zajmujący powierzchnię 150 km2, jedyny który znajduje się w całości na wysokości poniżej 1000 m n.p.m.
If you’ve ever looked at a map of Iceland, you’ve probably noticed a hand waving in the northwest toward Greenland. This is the country’s largest peninsula, called the Westfjords, a land of basalt mountains, fjords jutting deeply into the land, and beautiful sandy beaches. Cliffs rise to over 400 meters, and many areas are accessible only by sea. The peninsula is home to Iceland’s fifth largest glacier, Drangajökull, covering an area of 150 square kilometers and the only one entirely located below 1,000 meters above sea level.


Jesteśmy na północnym zachodzie półwyspu, w głębokim fjordzie Skutulfjordur. Płyniemy do Ísafjörður, wielkiego miasta, liczącego dwa tysiące siedmiuset mieszkańców. Rejon zamieszkany był już w IX wieku (oczywiście przez Wikingów), ale dopiero w XVI wieku stał się ważnym (co nie znaczy dużym) ośrodkiem handlowym.
We’re in the northwest of the peninsula, in the deep Skutulfjordur fjord. We’re sailing towards Ísafjörður, a large city with a population of 2,700. The region was inhabited as early as the ninth century (by Vikings, of course), but it wasn’t until the sixteenth century that it became an important (though not necessarily large) trading center.

Chętnie napisałabym wam o „Wojnach dorszowych”, bo to niesamowicie interesujące, ale nie chcę was zanudzać. Nie każdy tak uwielbia historię jak ja, więc tylko jeśli ktoś wyrazi choć umiarkowane zainteresowanie tym tematem, to opowiem. Na razie wąskim fiordem dopływamy do portu. Jest zielono, u podnóży wielkich gór widać świerkowe lasy. I świeci słońce.
I’d love to write about the „Cod Wars” because it’s incredibly interesting, but I don’t want to bore you. Not everyone loves history as much as I do, so only if someone expresses even a moderate interest in the subject will I tell you. For now, we’re approaching the harbor along a narrow fjord. It’s green, with spruce forests visible at the foot of the great mountains. And the sun is shining.

To ja poproszę o( porcję dorsza) opowieść o dorszowych wojnach.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Magdissima, serwuję!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Bardzo dziękuję :)*
PolubieniePolubienie
To piękny i subtelny hołd dla Hani – widać, że podróże i odkrywanie nowych miejsc były dla niej ważne. Opis Westfjords robi ogromne wrażenie: surowa przyroda, głębokie fiordy i niewielkie miasteczka tworzą niezwykłą atmosferę. Ciekawie przedstawione są zarówno walory geograficzne, jak i historyczne, aż chce się tam popłynąć razem z Wami.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Andrzeju, pierwszy raz napisałeś coś bardziej osobistego i za to wielkie przytulaski!
PolubieniePolubienie
Circle of life…przychodzimy, jesteśmy, odchodzimy…czasami pozostajemy w pamięci, dzięki takim jak Ty.
Ty się chyba urodziłaś na morzu, albo ze statkiem w ręku…pływaj Ewuś, pływaj póki ci sprawia to przyjemność.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
„It’s the circle of life
And it moves us all
Through despair and hope
Through faith and love
‚Til we find our place
On the path unwinding
In the circle
The circle of life”
Dziękuję Marku kochany, nie masz pojęcia jaką przyjemność mi sprawiłeś tym, co napisałeś. I będę pływać nie dopóki sprawia mi to przyjemność, ale póki życia (i kasy) starczy 😀 Całuski
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Jak się pracuje w bibliotece to staje się na porządku dziennym żegnanie stałych czytelników. Jednego dnia coś pożyczają, aby następnego dowiedzieć się, że już nie wrócą.
Napisz coś więcej o Wojnach dorszowych. Ładnie proszę 😜
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Piotrze, biblioteka to mój naturalny habitat, moja pierwsza praca, ale mnie zaskoczyłeś! Co do odchodzenia… nie, nic mądrego nie napiszę.
PolubieniePolubienie
A o tych Wojnach dorszowych? Bo jestem ciekaw o co w nich chodziło.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Już są!
PolubieniePolubienie
Ja też chętnie przeczytam o wojnach dorszowych 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Juz się robi, dziękuję za zainteresowanie, zapraszam na pokład 😀
PolubieniePolubienie
Tak ładnie potrafisz pisać z wielkim zaangażowaniem nie tylko o Hani, lecz także o mijanych miejscach. Wrażeń moc, chociaż Islandia wydaje mi się smutnym i trudnym do życia krajem.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Ultro, Islandia jest cudna, zresztą zobaczysz. A jeśli chodzi o pisanie… Ultro, gdybym umiała tak pisać jak ty, to ech, świat u stóp. Jesteś naprawdę świetną pisarką i podziwiam cię i nawet zazdroszczę talentu. Przytulam
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Ewuś, pięknie pożegnałaś Hanię ❤️
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Aniu, wolałabym nie żegnać… Pan i Władca dostał instrukcje na wypadek mojej niepodziewanej śmierci. Ale pewnie zapomni 😦
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Ja myślę, żeby się zabrać za przedśmiertne sprzątanie, ale najpierw wolałabym zrobić co innego… Wiesz, urządzić MS pokój pracy tam, gdzie teraz jest zajęte…
PolubieniePolubione przez 1 osoba