Rejs statkiem wielkim lub małym. Kto o tym nie marzył, czytając o wielkich odkrywcach, dalekich lądach, skarbach ukrytych na bezludnych wyspach. Gdzie odnaleźć ślady romantyzmu ery żaglowców i odkrywania nowych lądów? Przecież nie w lotach samolotem.
Rano wsiadamy do pociągu i po godzinie i jednej przesiadce wysiadamy na Dworcu Głównym w Bremerhaven – brzydkim mieście z wielkim portem (też brzydkim), z którego wyruszymy. Z okien autobusu widzimy maszty wielkich i małych żaglowców i szarego U-boota zacumowanego przy jednym z nabrzeży, ogromne statki handlowe i nasz, wielkości sporego, 14-piętrowego bloku mieszkalnego. Nazywa się „Mein Schiff”, czyli „mój statek”. Potem stoimy w wielkiej kolejce do odprawy, a po godzinie wrzucamy nasze dwie walizki do szafy w kajucie numer 7146. Po raz pierwszy będziemy mieszkać na siódmym pokładzie i po raz pierwszy mamy balkon!
In the morning, we board the train and, after an hour and a change, we disembark at Bremerhaven Central Station – an ugly city with a large port (also ugly), from which we will depart. From the bus windows, we see the masts of sailing ships large and small, a gray U-boot moored at one of the quays, enormous merchant ships, and our own, the size of a large, 14-story apartment building. It’s called „Mein Schiff,” meaning „my ship.” Then we stand in a long line to check in, and an hour later, we’re stuffing our two suitcases into the closet in cabin number 7146. For the first time, we’ll be staying on the seventh deck, and for the first time, we’ll have a balcony!
O 17:00 słyszymy buczenie syreny okrętowej i odprowadzani przez pilota wyruszamy najpierw do ujścia Wezery, a potem na zimne Morze Północne.
At 5:00 p.m. we hear the sound of the ship’s horn and, accompanied by the pilot, we set off first to the mouth of the Weser and then to the cold North Sea.
Mouth of the Weser River – Ujście rzeki Wezery
Długo siedzę na naszym balkonie, smagana zimnym wiatrem Morza Północnego i patrzę na szare fale. Nareszcie na morzu!
I sit on our balcony for a long time, buffeted by the cold North Sea wind, gazing at the gray waves. Finally, at sea!
W nocy pokonaliśmy spacerkiem 199 mil morskich (370 kilometrów) i o świcie mogliśmy zobaczyć białe dachy portu w Leixões …
During the night we walked 199 nautical miles (370 kilometers) and at dawn we could see the white roofs of the port of Leixões…
Porto’s Cruise Terminal
Wprawdzie kaszlałam nadal jak stary dzielnicowy, ale mogłam już łazić, wprawdzie łapiąc zadyszkę i marudząc, więc ruszyliśmy do pięknego miasta Porto u ujścia rzeki Douro (Duero). Miasto ma około 250 tys. mieszkańców, słynie z wina o tej samej nazwie, powstało w czasach rzymskich, a jego starówka jest wpisana na listę UNESCO.
Although I was still coughing like an old policeman, I could now walk around, albeit out of breath and grumbling, so we set off for the beautiful city of Porto at the mouth of the Douro (Duero) River. The city has around 250,000 inhabitants, is famous for its wine of the same name, dates back to Roman times, and its old town is a UNESCO World Heritage Site.
O Porto napisano już zapewne wszystko, więc żeby was nie zanudzać pokażę kilka zdjęć i niniejszym poinformuję, że to nareszcie koniec naszej podróży. Wprawdzie z Porto mamy jeszcze do przepłynięcia 1 222 mile morskie (2 263 kilometry) do Hamburga, ale cieszymy się, że nareszcie wracamy do domku w Krainie Deszczowców, gdzie zaczyna się wiosna …
Everything’s probably been written about Porto already, so to avoid boring you, I’ll show you a few photos and let you know that our journey is finally over. Although we still have 1,222 nautical miles (2,263 kilometers) to sail from Porto to Hamburg, we’re happy to finally be back at our cottage in the Land of Rain, where spring is just beginning…
Porto, Ribeira
Porto, Portugal
Przepłynęliśmy 10 682 mile morskie, czyli 20 189 kilometrów. Zanim pomyślę o następnej wyprawie muszę wyprać górę ciuchów i znów zacząć gotować, co jest dla mnie okropną karą. Ale tak wyglądają powroty nawet z najbardziej egzotycznych wypraw.
Dziękuję, że żeglowaliście ze mną. Mam nadzieję, że będziecie mnie odwiedzać w Krainie Deszczowców: http://www.mycastle.video.blog
Całuski! 🥰
We’ve sailed 10,682 nautical miles, or 20,189 kilometers. Before I even think about my next trip, I have to wash a mountain of clothes and start cooking again, which is a terrible punishment for me. But that’s what returning from even the most exotic trips is like.
Niedługo po opuszczeniu Azorów dopadł nas sztorm, wprawdzie nie jakiś straszny, ale wiało prawie 10 w skali Beauforta, a fale sięgały dziesięciu metrów, ale to był pestka dla takich lisów morskich jak my. Mnie dopadła choroba, ale nie morska, tylko zakaźna, rozprzestrzeniająca się wśród pasażerów. Zaczęło się nad ranem, nagle straciłam zdolność oddychania i zaczęłam kaszleć, ale kaszleć tak strasznie, że przez dwie doby prawie nie spałam, dusząc się i cherlając tak bardzo, że zapewne poluzowały się śruby kadłuba. Nigdy w życiu nie kaszlałam tak straszliwie i nigdy w życiu nie byłam tak zmęczona. Kiedy dotarliśmy do Lizbony, myślałam raczej o morskim pogrzebie, niż o zwiedzaniu, ale prawo morskie mówi, że można pochować kogoś na morzu tylko wtedy, gdy do najbliższego lądu nie można dotrzeć w czasie krótszym niż 24 godziny… Prawo to powstało w czasach, gdy nie było lodówek, więc nie mając szans na pogrzeb godny wilka morskiego, postanowiłam zwlec się z łoża i zobaczyć Lizbonę.
Shortly after leaving the Azores, we were hit by a storm. It wasn’t a terrible one, though, with winds of nearly 10 on the Beaufort scale, and waves reaching ten meters, but that was easy for sea foxes like us. I got sick, not sea sickness, but a contagious illness that spread among the passengers. It started in the early morning hours. I suddenly lost the ability to breathe and started coughing, so badly that I barely slept for two days, choking and gasping so much that the hull screws probably loosened. I’d never coughed so badly in my life, and I’d never been so tired in my life. When we arrived in Lisbon, I was thinking more about a sea funeral than sightseeing, but maritime law states that someone can be buried at sea only if the nearest land cannot be reached in less than 24 hours… This law was created in the days before refrigerators, so with no chance of a funeral worthy of a sea dog, I decided to drag myself out of bed and see Lisbon.
Portugal from the Atlantic
Będę szczera – nie pamiętam Lizbony. Ba, nie pamietam tych kilku dni, kiedy dopływaliśmy do Europy. W autokarze, który zabrał nas z portu przysypiałam co chwilę skulona na siedzeniu, w przerwach kaszlałam i ani razu nie wysiadłam. Zdjęcia robił Pan i Władca, nie wszystkie wyszły dobrze, ale niektóre mogę wam pokazać.
I’ll be honest – I don’t remember Lisbon. In fact, I don’t remember those few days we reached Europe. On the coach that took us from the port, I kept dozing off, curled up in my seat, coughing during breaks, and never once got off. The Lord and Master took the photos; not all of them turned out well, but I can show you some.
Obiecuję, że to już prawie koniec tej długiej relacji. Został jeszcze jeden port i nareszcie z powrotem do Krainy Deszczowców. Ale na razie opuszczamy stolicę Portugalii, której to stolicy nie pamiętam…
I promise this is almost the end of this long report. One more port of call and finally back to the Land of Rain. But for now, we’re leaving the capital of Portugal, which I don’t remember…
W 2007 roku Azory zostały uznane przez National Geografic za jeden z najatrakcyjniejszych rejonów świata. Trudno się dziwić, bo mają tam nie tylko gorące żródła, gejzery i wulkany, ale jeszcze czarne plaże, hortensje, jedyne w Europie plantacje herbaty i wiecznie zielone krajobrazy. Mają także (jak niektórzy zauważyli) piękne chodniki:
In 2007, the Azores were named one of the most attractive regions in the world by National Geographic. It’s no surprise, considering they boast not only hot springs, geysers, and volcanoes, but also black sand beaches, hydrangeas, the only tea plantations in Europe, and evergreen landscapes. They also have (as some have noted) beautiful walkways:
Tak samo piękne były na Maderze i zapewne są w innych portugalskich miastach. Odkryliśmy też niezwykły sklep, w którym od sufitu po podłogę są tylko sardynki:
They were just as beautiful in Madeira, and they’re probably in other Portuguese cities. We also discovered an unusual shop filled with nothing but sardines from floor to ceiling:
Po tradycyjnym wypiciu kawy w lokalnej kawiarni i kupieniu Azorskich herbat (zielonej i czarnej) odpłynęliśmy z wieczne zielonej wyspy Sao Miguel, odprowadzeni przez malutki stateczek pilota i popłynęliśmy w stronę zachodzącego słońca do następnej wy… Do następnego portu. Do przepłynięcia mamy 789 mil morskich (1461 kilometrów). Łatwizna.
After the traditional coffee at a local café and buying Azorean teas (green and black), we departed the eternally green island of Sao Miguel, escorted by a tiny pilot boat, and sailed into the sunset to the next port of call. To the next port of call. We had 789 nautical miles (1,461 kilometers) to sail. Easy.
Na południowo-zachodnim krańcu wyspy São Miguel jest stolica Azorów zwana Ponta Delgada, co po portugalsku znaczy „wąski przylądek”. Zeszliśmy na ląd rano, w zimnej mżawce miasto wydawało się ponure, ale było chłodno i wilgotno, czyli dla mnie cudownie.
On the southwestern tip of São Miguel Island lies the capital of the Azores, Ponta Delgada, which means „narrow cape” in Portuguese. We disembarked in the morning, and the city seemed gloomy in the cold drizzle, but it was cool and humid, which, to me, was wonderful.
Pięknymi chodnikami ruszyliśmy w stronę domniemanego centrum, mijając po drodze zamknięte sklepy, kawiarnie i restauracje. Uliczki starego miasta były prawie puste, ale zważywszy na wczesną porę nie można było oczekiwać tłumów. Miasto ma około 67 tysięcy mieszkańców, ale widocznie nikomu nie chciało się wychodzić z domu. Jedynym człowiekiem, który przywitał nas osobiście na jednej z ulic był nawalony żul, który okazał się Amerykaninem z Chicago mieszkającym na wyspie od wielu lat.
We set off along the beautiful sidewalks toward the supposed center, passing closed shops, cafes, and restaurants along the way. The streets of the old town were almost empty, but considering the early hour, crowds were unpredictable. The city has a population of about 67,000, but apparently no one wanted to leave their homes. The only person who greeted us in person on one of the streets was a drunken bum who turned out to be an American from Chicago who had lived on the island for many years.
Zbliżaliśmy się do centrum, poznając to po coraz szerszych ulicach i czystszych fasadach domów. Było też więcej ludzi, a niektóre kawiarnie były już otwarte.
As we approached the city center, the streets were getting wider and the facades cleaner. There were more people there, and some cafes were already open.
No i wreszcie trafiliśmy na główny plac miasta, ten z kościołem i innymi okazałymi budynkami, które są fotografowane przez każdego turystę.
And finally we reached the main square of the city, the one with the church and other impressive buildings that are photographed by every tourist.
Powyżej: kościół z trzech stron, poniżej: główny plac miasta, czyli Portas da Cidade, z widokiem na ocean i z budynkiem władz, siedzibą banków i pomnikiem kapitana Donatário Gonçalo Velho Cabral, który zmarł około 1460 roku. No i przestało padać.
Above: the church on three sides, below: the city’s main square, Portas da Cidade, overlooking the ocean and featuring the government building, the bank headquarters, and the monument to Captain Donatário Gonçalo Velho Cabral, who died around 1460. And then it stopped raining.
Jesteśmy w Portugalii, około 1400 kilometrów na zachód od Lizbony i około 1900 kilometrów na południe od Nowej Funlandii. Niedaleko na zachód jest najmniejsza z wysp archipelagu – Corvo, z wielkim kraterem wulkanu zalanym wodą. Jest Flores, wyrzeźbiona wieloma dolinami i ostrymi zboczami. W środku jest Faial, z wielkim wulkanem Caldeira, wyspa Pico, z najwyższym szczytem w Portugalii (2351 m), Graciosa z czynnym wulkanem Furnas, São Jorge, „szczupła” wyspa powstała po wielkiej erupcji, Terceira, prawie okrągła z jednym z największych kraterów w regionie. I wreszcie na wschodzie jest Santa Maria, najstarsza w archipelagu, z plażami z brązowym piaskiem i São Miguel, największa, z wieloma wystygłymi kraterami i polami małych stożków wulkanicznych.
We’re in Portugal, about 1,400 kilometers west of Lisbon and about 1,900 kilometers south of Newfoundland. Not far to the west is the smallest island in the archipelago, Corvo, with a large volcanic crater flooded by water. Flores is carved with numerous valleys and sharp slopes. In the center is Faial, with the massive Caldeira volcano; Pico Island, with the highest peak in Portugal (2,351 m); Graciosa with the active Furnas volcano; São Jorge, a „slim” island formed after a major eruption; Terceira, almost circular with one of the largest craters in the region. And finally, to the east is Santa Maria, the oldest in the archipelago, with brown sand beaches; and São Miguel, the largest, with many cooled craters and fields of small volcanic cones.
Sao Miguel, Azores
Przybyliśmy na Sao Miguel w pochmurny, wietrzny i deszczowy dzień. Stary Świat przywitał nas moją ulubioną pogodą, nareszcie! Można było wyjąć ciepłe ciuchy i nie musieć chronić się przed słońcem. Prawie jak w domu…
We arrived in São Miguel on a cloudy, windy, and rainy day. The Old World welcomed us with my favorite weather, finally! We could put on warm clothes and not have to protect ourselves from the sun. It felt almost like home…
Atlantyk to mój ulubiony ocean. Zawsze był dla mnie łaskawy i traktował mnie przyjaźnie. Na Pacyfik też nie mogę narzekać, choć znaliśmy się krótko, bo zaledwie miesiąc w czasie mojego pobytu w Kalifornii, ale pamiętam jak strasznie był zimny i mało towarzyski. A co robić na oceanie kiedy najbliższa nam ziemia to dno, na horyzoncie nie ma żadnych okrętów ani ptaków, ani nawet morskich stworzeń?
The Atlantic is my favorite ocean. It’s always been kind to me and friendly. I can’t complain about the Pacific either. Although we only knew each other for a month during my stay in California, I remember how terribly cold and unsociable it was. And what do you do on the ocean when the closest land is the bottom, with no ships, birds, or even sea creatures on the horizon?
Atlantic Ocean
Ilość rzeczy, które można robić podczas podróży przez ocean jest ograniczona. Poza wylegiwaniem się na piątym pokładzie nie mamy zbyt wielu zajęć. Ogladanie bezmiaru wód jest oczywiście fascynujące, ocean ciągle się zmienia, a wypatrywanie wielorybów, na trasie wędrówek których jesteśmy jest cudowne, ale nie można robić tego cały dzień. Snujemy się po korytarzach, zaglądamy do barów i restauracji, ucinamy pogawędki ze współpasażerami i załogą. Chodzimy na siłownię na dziesiątym pokładzie, skąd widok jest bajeczny. Robię pranie w okrętowej pralni, co jest wielkim wydarzeniem towarzyskim. Pan i Władca wysłuchuje prelekcji w statkowym amfiteatrze. Prelekcje odbywają się codziennie, ale niestety po niemiecku, a to jeden z tych nielicznych języków, których nie znam (hihi), a Pan i Władca tak. Wieczorami są występy artystów, tancerzy i śpiewaków różnej maści, ale jest to raczej rozrywka niskich lotów i szybko mi się znudziła. Na pokładzie jest kilka polskich par i kilkoro Polaków wśród załogi, ale na tak wielkim statku nie spotykamy się za często.
The number of things you can do on an ocean voyage is limited. Besides lounging on deck five, there’s not much to do. Gazing at the vast expanse of water is, of course, fascinating; the ocean is constantly changing, and spotting whales, along whose migration path we’re on, is wonderful, but you can’t do it all day. We wander the corridors, visit bars and restaurants, and chat with fellow passengers and crew. We go to the gym on deck ten, where the view is fabulous. I do laundry in the ship’s laundry, which is a major social event. The Lord and Commander listens to lectures in the ship’s amphitheater. The lectures are held daily, but unfortunately, in German, which is one of the few languages I don’t speak (haha), and the Lord and Commander does. In the evenings, there are performances by artists, dancers, and singers of all stripes, but it’s rather low-class entertainment and I quickly got bored. There are a few Polish couples on board and a few Poles among the crew, but on such a large ship we don’t meet very often.
Atlantic Ocean
Wspaniałą rozrywką są posiłki, które celebrujemy starannie i długodystansowo. Dużo czasu zajmuje mi znajdowanie potraw wegetariańskich, rozrzuconych bez planu na niekończących się ladach z jedzeniem. I tak toczy się dzień za dniem, leniwie i raczej nudnie. Czasem mam ochotę iść do kuchni i poprosić o jakąś marchewkę do obierania.
Meals are a wonderful pastime, celebrated carefully and with great care. It takes me a long time to find vegetarian dishes scattered haphazardly across the endless food counters. And so it goes, day after day, lazily and rather dull. Sometimes I feel like going to the kitchen and asking for a carrot to peel.
Atlantic Ocean
Pewnego dnia zarządzono ćwiczenia dla załogi i pasażerów. Wszyscy musieli iść na swoje miejsca ewakuacyjne na różnych pokładach. W kajutach trzeba było założyć kamizelki ratunkowe i w tych okropnych utensyliach iść długimi korytarzami i schodami do miejsca docelowego. Już samo założenie tego okropieństwa było wyzwaniem, a co dopiero łażenie i stanie wśród tłumu. Ale po dwóch godzinach zostaliśmy uratowani i mogliśmy wrócić do bezproduktywnego życia.
One day, a drill was ordered for the crew and passengers. Everyone had to go to their evacuation points on various decks. In our cabins, we had to don life jackets and, in these awful gear, walk through long corridors and up stairs to our destination. Just putting on this monstrosity was a challenge, let alone walking and standing among the crowds. But after two hours, we were rescued and could return to our unproductive lives.
A ocean niezmiennie zachwycał. / And the ocean was always delightful.
Wyobrażacie sobie stolicę kraju mającą 850 mieszkańców? Tyle właśnie ma Hamilton. Już tylko ten fakt zachęciłby mnie do zamieszkania tutaj. A widok głównej ulicy, przy której znajduje się przystań dla taksówek wodnych utwierdził mnie w tym.
Can you imagine a capital city with a population of 850? That’s exactly what Hamilton has. That fact alone would make me want to live here. And the sight of Main Street, where the water taxi dock is, confirmed my belief.
Hamilton, Bermuda
Ruszyliśmy tą główną ulicą przed siebie, mając po prawej stronie zatokę, po lewej zadbane budynki. Ulice były prawie puste, nie wszystkie sklepy były otwarte. Przypomniałam sobie, że jest niedziela, więc pewnie większość mieszkańców wyleguje się na plażach, albo w innych bermudzkich miejscach pełnych milionerów.
We set off down the main street, with the bay on our right and well-maintained buildings on our left. The streets were almost empty, and not all the shops were open. I remembered it was Sunday, so most of the locals were probably lounging on the beaches or in other Bermudian spots crowded with millionaires.
Hamilton, Bermuda
Kiedy znudziła nam się główna ulica (mimo że na murach były piękne mozaiki przy niektórych sklepach), skręciliśmy w lewo (w prawo nie mogliśmy, bo woda), ulica wiodła lekko pod górę, minęliśmy kilka knajp (ceny rzeczywiście nie były zbyt niskie, możecie zobaczyć), przysiedliśmy na ławeczce (na zdjęciu: prawie wszystkie ławki w Hamilton są podobne do tej) i spotkaliśmy Polaka, który mieszka w Hamilton. Bardzo się śpieszył, więc poszliśmy dalej.
When we got tired of the main street (even though there were beautiful mosaics on the walls near some of the shops), we turned left (we couldn’t turn right because of the water), the street went slightly uphill, passed a few pubs (the prices weren’t exactly cheap, as you can see), sat down on a bench (pictured: almost all benches in Hamilton are similar to this one), and met a Polish man who lives in Hamilton. He was in a hurry, so we moved on.
Jak większość małych wysp Bermudy, jakkolwiek śmiesznie to brzmi, ma problem z wodą. Pozyskuje się ją z odsalania wody morskiej (jak w Curacao lub Arubie), z wielkich ekranów łapiących mgłę (jak na Kanarach), lub jak w Hamilton – z łapania wody deszczowej. Wszystkie dachy w mieście są przystosowane do gromadzenia wody – są pomalowane na biało i zaopatrzone w odpowiednie jej odprowadzenie.
Like most small islands, Bermuda, as ridiculous as it sounds, has a water problem. It’s obtained by desalination of seawater (as in Curacao or Aruba), large fog screens (as in the Canary Islands), or, as in Hamilton, by collecting rainwater. All roofs in the city are designed to collect water—they’re painted white and have drainage systems.
Miasto zostało nazwane na cześć gubernatora Henry’ego Hamiltona w 1793 roku. Ale miasto zostało miastem dopiero na początku XX wieku, kiedy konsekrowano katedrę Przenajświętszej Trójcy, czy jakoś tak (The Cathedral of the Most Holy Trinity). Do katedry nie dotarliśmy, choć widzieliśmy z daleka jej wieżę, ale dotarliśmy do muzeum (zamkniętego) i parku Wiktorii.
The town was named after Governor Henry Hamilton in 1793. But it didn’t become a city until the early 20th century, when the Cathedral of the Most Holy Trinity was consecrated. We didn’t get to the cathedral, though we saw its tower from a distance, but we did get to the museum (which is closed) and Victoria Park.
Hamilton jest nie tylko stolicą Bermudów, jest także ośrodkiem usług finansowych, siedzibą wielu międzynarodowych firm ubezpieczeniowych, funduszy inwestycyjnych, firmy Bacardi i wielkiej firmy reasekuracyjnej Tokio Millenium. Businesowa część miasta jest bardzo nowoczesna i jakoś nie kojarzy się z wyspiarskim luzem.
Hamilton is not only Bermuda’s capital, but also a financial services center, home to numerous international insurance companies, investment funds, Bacardi, and the major reinsurance company Tokio Millennium. The business district is very modern and doesn’t evoke the relaxed island vibe.
Bocznymi uliczkami, mijając mury starego fortu i inne fajne rzeczy, wróciliśmy nad zatokę, chcąc być w pobliżu przystani, żeby zdążyć na ostatni stateczek do portu Royal Navy.
We walked back down the side streets, past the walls of the old fort and other cool things, to the bay, wanting to be near the marina to catch the last boat to the Royal Navy port.
Nad zatoką było spokojnie i chłodno, zachodzące słońce pięknie oświetlało główną ulicę Hamilton. Ludzie siedzieli na ławkach, gołębie łaziły nam pod nogami, nawet trójkąt bermudzki wydawał się zupełnie niegroźny.
It was calm and cool by the bay, the setting sun beautifully illuminating Hamilton’s main street. People sat on benches, pigeons darted underfoot, and even the Bermuda Triangle seemed completely harmless.
Hamilton, Bermuda Triangle
Hamilton, Bermuda
Hamilton, Bermuda
Wieczorem mieliśmy wyruszyć w dalszą podróż, tym razem dłuuugą. Znowu mieliśmy przepłynąć Atlantyk, tym razem z zachodu na wschód. Do pokonania mieliśmy 1.948 mil morskich (3.608 kilometrów). Dokąd? Do następnej wyspy oczywiście.
That evening, we were to set off on another journey, this time a looong one. We were to cross the Atlantic again, this time from west to east. We had 1,948 nautical miles (3,608 kilometers) to cover. Where to? To the next island, of course.
Do stolicy Bermudów, Hamilton, postanowiliśmy wyruszyć po południu, jako że zrobiło się gorąco i trochę mnie to zaskoczyło, bo naiwnie myślałam, że te 23 stopnie tak sobie zostaną na cały dzień. Najlepszym i najtańszym środkiem transportu okazał się tramwaj wodny, więc nabywszy drogą kupna bilety (w kiosku obok fortu, gdybyście kiedyś nie mogli znaleźć) popłynęliśmy. Droga (wodna) wiodła wśród dziesiątek niewielkich i całkiem malutkich wysepek porośniętych głównie trzcinami.
We decided to head to the capital of Bermuda, Hamilton, in the afternoon, as it had become hot, which surprised me a bit, as I naively thought those 23 degrees Celsius (73 degrees Fahrenheit) would stay that way all day. The best and cheapest means of transportation turned out to be the water bus, so after purchasing tickets (at the kiosk near the fort, in case you ever couldn’t find them), we set off. The water route led among dozens of small and quite tiny islands, mostly covered with reeds.
Way to Hamilton, Bermuda
Potem droga wiodła wśród łodzi i jachtów tamtejszych mieszkańców. Większe wysepki i sama wyspa porośnięta jest wielkimi i trochę mniejszymi domami, które mają własne przystanie dla owych łodzi i jachtów, często z malutkimi domkami tuż na brzegu.
The road then led past the locals’ boats and yachts. The larger islands and the island itself are dotted with large and slightly smaller houses, each with its own marina for these boats and yachts, often with tiny houses right on the shore.
Way to Hamilton, Bermuda
Way to Hamilton, Bermuda
Po kilkunastu minutach zobaczyliśmy miasto Hamilton. Przez wiele lat stolica Bermudów uważana była za najdroższe miasto na świecie (teraz zostało zdetronizowane przez Zurych, Genewę i resztę szwajcarskich miast). Za bardzo nie wiem dlaczego było uznane za najdroższe, ale o tym następnym razem.
After a few minutes, we saw the city of Hamilton. For many years, the capital of Bermuda was considered the most expensive city in the world (now dethroned by Zurich, Geneva, and other Swiss cities). I’m not entirely sure why it was considered the most expensive, but more on that next time.
70 większych wysp i około 170 małych. Archipelag odkryty przypadkowo przez załogę angielskiego statku „Sea Venture” w 1609, choć Hiszpanie twierdzą, że byli na wyspach sto lat wcześniej. Tak czy inaczej wyspy zostały brytyjską kolonią i co warto zauważyć – są jednym z niewielu krajów, które nie mają oficjalnej religii. Żyje tam około 70 tysięcy ludzi, w tym wielu słynnych (np. Zeta-Jones i Michael Douglas). Kiedyś miał tam dom Charlie Chaplin i wielu miliarderów, ale to zupełnie nieistotne. Istotne było to, że przypłynęliśmy do portu wcześnie rano i… nie było gorąco!
70 larger islands and about 170 smaller ones. The archipelago was discovered accidentally by the crew of the English ship „Sea Venture” in 1609, although the Spanish claim to have been there a century earlier. In any case, the islands became a British colony, and it’s worth noting that they are one of the few countries without an official religion. Around 70,000 people live there, including many famous people (e.g., Zeta-Jones and Michael Douglas). Charlie Chaplin and many billionaires once had a home there, but that’s completely irrelevant. The important thing was that we arrived at port early in the morning, and… it wasn’t hot!
This is what the harbor entrance looks like from deck eleven. These structures are an old fort, which no longer seems to serve any military purpose beyond storing supplies. Up close, the buildings appear to be in ruins, but from a distance, they look charming.
Tak wygląda wejście do portu z jedenastego pokładu. Te budowle to stary fort, który raczej nie spełnia już żadnych wojskowych funkcji, poza magazynowaniem czegoś. Z bliska okazuje się, że budynki są w ruinie, ale z daleka wyglądają uroczo.
Royal Naval Dockyard, Bermuda
Bermuda Dockyard
Dockyard Bermuda
Zeszliśmy na ląd około dziesiątej, ja z nową energią, jaką dała mi temperatura 24 stopni (czy wspominałam już, że było chłodniej?). Bardzo miłe celniczki przy wyjściu z terminala, okutane w szaliki i kurtki, w ciepłych czapkach naciągniętych prawie na oczy poinformowały mnie, że jest dziś strasznie zimno. Pożartowałyśmy na temat pogody, życzyłyśmy sobie miłego dnia i nawet nie obejrzały mojego paszportu.
We disembarked around 10:00, feeling re-energized by the 24-degree Celsius temperature (did I mention it was cooler?). At the terminal exit, the very kind customs officers, bundled up in scarves and jackets, with warm hats pulled down almost over their eyes, informed me that it was terribly cold today. We joked about the weather, wished each other a good day, and didn’t even look at my passport.
Po dłuuuugim, betonowym pomoście dotarliśmy na stały ląd. Wyspa przypomina kształtem haczyk i ma 22 kilometry długości i tylko 1,5 szerokości, więc nawet ja mogę ją przejść w dwie godziny. Ale żeby dotrzeć do stolicy wyspy, potrzebowaliśmy szybkiego środka transportu. A port był główną bazą Royal Navy na zachodnim Atlantyku i zostało w nim wiele ciekawych miejsc do zobaczenia.
We reached the mainland via a loooong concrete jetty. The island, shaped like a hook, is 22 kilometers long and only 1.5 kilometers wide, so even I could cross it in two hours. But to reach the island’s capital, we needed fast transport. The port was the Royal Navy’s main base in the western Atlantic, and there were many interesting sites to see.
Z poziomu ziemi fort wygląda tak: / From ground level the fort looks like this:
W wielkim budynku, najlepiej widocznym od strony wody mieści się centrum handlowe i turystyczne zwane Clock Tower, są tam sklepy z pamiątkami, restauracje i kawiarnie, w których jest niesamowicie drogo. Naprawdę drogo. Poza tym jest muzeum marynarki (wtedy zamknięte), browar i kilka firm remontowych.
The large building, best visible from the water, houses a shopping and tourist center called the Clock Tower. It’s home to souvenir shops, restaurants, and cafes, some of which are incredibly expensive. Seriously expensive. Besides that, there’s a naval museum (then closed), a brewery, and several renovation companies.
Royal Dockyard, Bermuda
A, i nie wiem, czy wspominałam, ale było chłodniej niż na Karaibach. Nareszcie. / Oh, and I don’t know if I mentioned it, but it was colder than the Caribbean. Finally.