Le Guilvinec, czyli nasze miejsce w Bretanii

Le Guilvinec to przede wszystkim port rybacki, zaplątane uliczki, których planu nie potrafimy do dziś odgadnąć i niesamowicie mili ludzie. I wielki spokój – prawie nie ma turystów, nie ma snobów z wielkimi jachtami i jeszcze większym ego. Rano, kiedy wychodzę z psem jest jeszcze szaro. Wszystkie okiennice zamknięte i nigdzie nikogo. Trochę bliżej portu spotykam zwykle kilka osób, które idą do lub z piekarni. Mówimy sobie „bonjour”, ja skręcam z Quattro na maleńką plażę zalaną prawie zupełnie przez przypływ, obserwujemy małe kutry wyruszające w morze, albo wracające do portu i wtedy wstaje słońce. Wracając kupujemy bagietkę na drugie śniadanie i tak zaczyna się nasz dzień. Spoooookój.

Le Guilvinec to jeden z ostatnich miejsc we Francji, gdzie mogą łowić tylko małe jednostki, takie jak ta:

Le Guilvinec

Port jest niewielki i niewiele tu do oglądania. Ale można wykupić 12-godzinny rejs i łowić wraz z załogą kutra, ale chyba trudno znieść kołysanie, zapach ryb i silnika diesla i do tego jeszcze pracować, ale cóż, każda rozrywka ma swoich amatorów.

Le Guilvinec
Guilvinec – le port

Powyżej: wyjście z portu. Widać kutry i łodzie płynące z portu i do portu. Sfotografowałam tylko dwie łodzie, ale wierzcie mi, trochę dalej jest ich wiele. Zdjęcie poniżej to kontynuacja tego powyżej, tylko niedługo przed zachodem słońca.

Guilvinec – l’ocean

W Guilvinec jest jedna z niewielu szkół rybołóstwa i jedna z ostatnich we Francji. To te budynki po prawej stronie, na samym cyplu. Skały są codziennie zalewane przez przypływ i wtedy miasteczko wydaje się bliżej. Prawie wszystkie domy są malutkie, przytulne, mają okiennice i strasznie chciałabym mieć jeden z nich, choćby najbrzydszy. 

Le Guilvinec – the view

O domkach jeszcze napiszę, bo to moja wielka pasja zawsze. Na razie wracamy do hotelu, bo pies zmęczony…

Le Guilvinec – les boulles / petanque

Chyba w każdym miasteczku we Francji można spotkać takich graczy. To gra w bule (les boulles), znana również pod nazwą Petanque (w zależności od regionu). Panowie tłumaczyli mi na czym to polega – trzeba rzucić jak najbliżej małej kulki. Każdy ma 3 kule i wygrywa ten, kto dorzuci najbliżej. Bardzo skomplikowane. 

Dodaj komentarz