
Do Pireusu przypłynęliśmy wcześnie rano, ale już było gorąco. Za gorąco dla mnie i obrzydliwie słonecznie. Już wcześniej postanowiłam, że nie pojadę do Aten, bo byłam tam czterdzieści lat temu i wystarczy. Widziałam wszystko, co chciałam zobaczyć, łącznie z wartą pełnioną przez Ewzonów i zaniedbanymi ulicami, choć najlepiej pamiętam inne wydarzenie – szłam ulicą, kiedy nagle wszystkie sklepy i knajpki zaczęły zamykać drzwi i okiennice, jeśli były. Nie miałam pojęcia co się dzieje i nagle zobaczyłam tłum co najmniej kilkuset facetów (niektórzy nieśli kije). Szybko szli środkiem ulicy krzycząc coś, strzelały race, a ja stałam przytulona do ściany budynku i nie miałam dokąd uciec… Byli to kibice, którzy wracali z meczu piłki nożnej. Ech, wspomnienia.
We arrived in Piraeus early in the morning, but it was already hot—too hot for me, and unpleasantly sunny. I had already decided not to go to Athens; I’d been there forty years ago, and that was enough. I had seen everything I wanted to see, including the Evzones on guard duty and the run-down streets, though what I remember best is a different incident: I was walking down the street when suddenly all the shops and cafes began closing their doors and shutters—wherever they had them. I had no idea what was happening, and then I saw a crowd of at least a few hundred men (some carrying big sticks). They were marching briskly down the middle of the street, shouting something, and flares were going off; I stood pressed against a building wall, with nowhere to run… They were football fans returning from a match. Ah, memories.
Do Aten został oddelegowany Pan i Władca i oto jego sprawozdanie: / The Lord and Master was dispatched to Athens, and here is his report:











W Atenach byłam w grudniu ’81 roku. Parę osób z wycieczki wybrało wolność, reszta obkupiła się w błamy, tylko ja głupia zwiedzać chciałam 😉
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Magdissima, ja byłam w grudniu ’85. Wychodząc ze stacji kolejki natknęłam się na kumpla ze szkoły, który wybrał wolność właśnie. To były szalone czasy. Ale że zwiedzać chciałaś? Ateny?…
PolubieniePolubione przez 1 osoba
No jak tak patrzę z perspektywy lat (i doświadczeń życiowych) to to chyba młodzieńcza głupota była 😉
PolubieniePolubienie
W Atenach nie byłam, poznałam tylko 3 wyspy, za to upał jest chyba nieziemski wszędzie, to widać nawet na zdjęciach, dlatego wolałabym zwiedzać w innej porze roku.
Pierwsze zdjęcia, które zamieściłaś bardzo przypominają widoczki z Heraklionu, pewnie wszędzie podobnie. Do dziś pamiętam mała uliczkę z kawiarenką, gdzie podano nam sok z pomarańczy, kawę i ciasteczka ( z inicjatywy własciciela), a najpierw wodę z lodem dla ochłody. W lokalu dla turystów sok był już rozcieńczony…
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Jotko kochana, zachwycały mnie twoje greckie wakacje, myślę, że wyspy są ładniejsze. Na Krecie byłam ponad 40 lat temu i prawie nie było tam turystów, za to mieszkańcy byli przeuroczy. Całuski
PolubieniePolubienie
Moi wnukowie po morderczym upale w Atenach stwierdzili, że Grecja jest przereklamowana, tu tylko upał i ruiny…
Zasyłam serdeczności
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Ultro Kochana, wcale się nie dziwię. Jeszcze ruiny bez upału mogę znieść. Może styczeń na zwiedzanie takich miejsc byłby do zniesienia. Ściskam i dziękuję że ze mną płyniesz 🙂
PolubieniePolubienie
No proszę, wygląda na to, że czterdzieści lat temu Ateny zapewniły Ci takie wspomnienia, że dzisiaj skutecznie wystarczyło ich na kolejne czterdzieści 😄 Ta historia z kibicami brzmi jak scena z filmu — człowiek niczego się nie spodziewa, a tu nagle opuszczone rolety, race i kilkuset facetów z kijami. Chyba jednak rozumiem decyzję, żeby tym razem zostać w Pireusie, zwłaszcza przy takim upale. Ciekawe tylko, czy Pan i Władca wrócił z Aten z lepszymi wspomnieniami niż Ty, czy może też uznał, że najlepszą atrakcją był powrót do hotelu? 😉
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Świetnie to skomentowałeś! Pan i Władca też już nie chce wracać do Aten, wiesz, jak Gajusz Juliusz Cezar: veni vidi vici. Byłeś kiedyś w Atenach?
PolubieniePolubienie