

Wcześnie rano następnego dnia ulice nie są już takie zatłoczone, ale ciągle widać świąteczny nastrój. Najpierw idziemy wzdłuż bardzo ruchliwej ulicy, mijając Uniwersytet, mnóstwo hoteli i niewielkich meczetów i całe armie policji a potem skręcamy i zanurzamy się w stare, wąskie uliczki.
Early the next morning, the streets are no longer quite as crowded, yet the festive atmosphere is still palpable. We first walk along a very busy street—passing the university, numerous hotels, small mosques, and throngs of police—before turning off and plunging into the old, narrow lanes.


Byłam już w wielu wielkich miastach, ale w żadnym ludzie nie byli tak przyjaźni i uprzejmi jak tutaj. Wprawdzie ulice w wielu miejscach są rozkopane, chodniki nie są równe, ale jest czysto a policjantki z groźnymi minami odwzajemniają moje uśmiechy.
I have been to many big cities, but nowhere else have the people been as friendly and polite as they are here. Admittedly, the streets are torn up in many places and the sidewalks are uneven, but it is clean, and the stern-faced policewomen return my smiles.



No i zapach dobiegający z niezliczonych ilości restauracji, knajpek i kawiarń… Wspaniały. Postanawiamy spróbować lokalnego jedzenia, ale na razie skończyły nam się wąskie uliczki i znaleźliśmy się znów w zalanej słońcem wielkomiejskiej części dzielnicy Karaköy.
And then there are the aromas wafting from countless restaurants, eateries, and cafés… Simply wonderful. We decide to try some local food, but for the moment, the narrow streets have come to an end, and we find ourselves back in the sun-drenched, bustling urban area of the Karaköy district.


Śpiew muezzina ogłasza wczesne popołudnie, zawracamy więc i szukamy jakiegoś zacienionego miejsca na spróbowanie tureckich pyszności, ale ponieważ nie mamy tureckich lir, więc musimy pytać, czy przyjmą euro. Zasiadamy za stołem, pan kelner na naszą prośbę wpisuje nam w smartfonach hasło do internetu, a siedzący przy sąsiednim stole młody człowiek pyta, czy nie będzie mi przeszkadzał dym z papierosa. W tym momencie postanawiam, że oficjalnie i z pełną odpowiedzialnością ogłaszam, że miasto Istambuł jest najfajniejszym miastem na świecie!
The muezzin’s call announces the early afternoon, so we turn back and look for a shady spot to sample some Turkish delicacies; however, since we don’t have any Turkish liras, we have to ask if they accept euros. We sit down at a table, the waiter enters the Wi-Fi password into our smartphones at our request, and a young man at the next table asks if his cigarette smoke would bother me. At that moment, I decide to officially—and with full conviction—declare that Istanbul is the coolest city in the world!


Postanawiam spróbować tureckiej herbaty, zamiast zwyczajowej kawy. Turecka pizza (pide) i herbata – niebo. Po ponad godzinie ruszamy dalej, obok wieży Galata, licznych butików, banków, sklepów z dywanami i galerii sztuki. Z wielu budynków śledzi nas wzrok niebieskookiego mężczyzny na gigantycznych portretach zawieszonych na fasadach budynków. W końcu pytam hotelowego pracownika: „Kim jest ten mężczyzna?” „To Mustafa Kemal Atatürk” * – odpowiada i już zaczyna mi o nim opowiadać, ale ja wiem doskonale kim był, tyle że nie wiedziałam, że tak wyglądał.
I decide to try Turkish tea instead of my usual coffee. Turkish pizza (pide) and tea—pure bliss. After more than an hour, we move on, passing the Galata Tower, numerous boutiques, banks, carpet shops, and art galleries. From many of the buildings, the gaze of a blue-eyed man follows us from giant portraits hanging on the facades. Finally, I ask a hotel employee, „Who is that man?” „That’s Mustafa Kemal Atatürk” * he replies, immediately starting to tell me about him—though I know perfectly well who he was; I just hadn’t realized that was what he looked like.



Muszę jeszcze wspomnieć o istambulskich kotach. Koty są wszędzie – wygrzewają się na ławkach, na chodnikach i schodach, mają mnóstwo jedzenia i picia, a małe i większe kocie hotele i domki są wszędzie. Podchodzą czasem do ludzi, kiedy chcą być głaskane i absolutnie nie są zaniedbane. Taka ciekawostka…
I also have to mention Istanbul’s cats. They are everywhere—basking on benches, sidewalks, and steps; they have plenty of food and water, and small cat hotels and shelters are scattered all over the place. Sometimes they approach people when they want to be petted, and they are certainly not neglected. Just an interesting detail…


Zbliżał się wieczór i przyszła pora opuścić to wspaniałe miasto. O 21:25, żegnani śpiewem muezzina popłynęliśmy przez Bosfor i dalej na południe ma Morze Marmara i lekko na zachód przez Cieśninę Dardanele na Morze Egejskie. Do następnego portu.
Evening was approaching, and the time had come to leave this magnificent city. At 9:25 PM, bid farewell by the singing of the muezzin, we sailed across the Bosphorus, then south into the Sea of Marmara and slightly west through the Dardanelles Strait toward the Aegean Sea. On to the next port.

* Mustafa Kemal Atatürk – był niesamowitym człowiekiem. Jego życiorys mógłby posłużyć za gotowy scenariusz filmowy, a jego osiągnięcia nie tylko dla Turcji, ale również dla świata XX wieku są bardzo znaczące, choć w Europie niewielu je zna. Nie będę was zanudzać opowieściami o nim, ale moge powiedzieć, że wprowadził Turcję w XX wiek. Jego najważniejsze osiągnięcia to: w 1923 roku proklamował powstanie Republiki Tureckiej i zainicjował gigantyczny program modernizacyjny (tzw. kemalizm). Rozdzielił religię od państwa, zlikwidował kalifat i zamknął sądy religijne. Zastąpił tradycyjne pismo arabskie zmodyfikowanym alfabetem łacińskim, co znacząco podniosło poziom alfabetyzacji. Przyznał kobietom pełne prawa wyborcze (w latach 1930–1934) oraz prawo do rozwodu i dziedziczenia. Zakazał noszenia tradycyjnych fezów i chust w urzędach, zachęcając do noszenia ubioru zachodniego. Wprowadził także kalendarz gregoriański. W 1934 roku parlament nadał mu nazwisko Atatürk, co oznacza „Ojciec Turków”.
* Mustafa Kemal Atatürk was an extraordinary man. His life story could serve as a ready-made screenplay, and his achievements—significant not only for Turkey but for the 20th-century world – remain little known in Europe. I won’t bore you with a long account of his life, but suffice it to say that he brought Turkey into the 20th century. His key achievements include proclaiming the Republic of Turkey in 1923 and launching a massive modernization program (known as Kemalism). He separated religion from the state, abolished the caliphate, and closed religious courts. He replaced the traditional Arabic script with a modified Latin alphabet, which significantly boosted literacy rates. He granted women full voting rights (between 1930 and 1934), as well as the right to divorce and inherit property. He banned the wearing of traditional fezzes and headscarves in government offices, encouraging Western-style attire instead. He also introduced the Gregorian calendar. In 1934, parliament bestowed upon him the surname Atatürk, meaning „Father of the Turks.”

Dużo czytałam o Turcji, ale Twoje spostrzeżenia są cenne ze względu na świeże spojrzenie wytrawnej podróżniczki, która z niejednego pieca chleb pałaszowała. Nawet nie wiesz, jak moją wiedzę o Turcji przekierowałaś na lepsze tory.
Zasyłam serdeczności i niech wiatry Wam sprzyjają
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Ultro kochana, dziękuję za komplement, jeszcze nikt mnie tak nie nazwał, to zaszczyt dla mnie! Turcy mają bardzo wiele na sumieniu (a który naród nie ma? no może Czesi…), ale nie można im odmówić odwagi i od kilku wieków są dobrzy dla Polaków 🙂 Całuski Ultro, niech cię letnia aura nie pokona.
PolubieniePolubienie
Takie ciekawostki o miejscach, których sie nie poznało są najlepsze. Kotów sporo tez na wyspach greckich, za to psów wcale. Wąskie uliczki i małe knajpki to jest to, czego szukamy, smaki, zapachy…tego nie mają nowoczesne dzielnice pełne szklanych domów.
Coraz bardziej lubię Istambuł!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Jotko, już ci mówiłam, że byłabyś wspaniałą towarzyszką podróży WSZĘDZIE? A gdybyś kiedyś mogła, to pojedź do Stambułu, myślę, że ci się spodoba bardziej niż przeładowane turystami miejsca, choć i tam coraz tłumniej.
PolubieniePolubienie
Byłam w Turcji kilka razy. Turcy są ogólnie towarzyskim narodem.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Ze wszystkich krajów na świecie najbardziej polubiłam mieszkańców Turcji i wysp karaibskich. Nawet Kanadyjczycy nie są tacy fajni! Dziękuję, że zwiedzasz ze mną 🙂
PolubieniePolubienie