The passport photo—or, vacation time. / Zdjęcie w paszporcie, czyli wakacje

Americans say that when you start looking like your passport photo, it’s a sign you need to go on vacation. I’ve looked like my passport photo for at least a year now (picture a terrorist, only without the beard—that’s pretty much me). Admittedly, I don’t actually need a passport this time since we’re staying in Europe, but it’s true: it’s finally time to hit the road. So, we set off early yesterday morning, heading west, and drove and drove and drove and drove. It was our first time traveling with the dog, which naturally brought up some big worries: would he hold up okay (he had the entire trunk of the Kuga to himself)? Would there be a place for him to poop along the way? And would he get stressed out by the loooong drive?

Amerykanie mówią, że kiedy zaczynasz wyglądać jak twoje zdjęcie w paszporcie, to znak, że trzeba wyjechać na wakacje. Ja wyglądam jak moje zdjęcie w paszporcie co najmniej od roku (vide: zdjęcie jakiegoś arabskiego terrorysty, tyle że bez zarostu – to miej więcej ja). Wprawdzie tym razem paszportu nie potrzebuję, bo tym razem pozostaniemy w Europie, ale fakt – czas wyjechać, nareszcie. Tak więc wyjechaliśmy wczoraj wcześnie rano, kierunek zachód i jechaliśmy, jechaliśmy, jechaliśmy i jechaliśmy. Pierwszy raz z psem, a co za tym idzie z wielkimi obawami, czy pies wytrzyma – ma do dyspozycji cały bagażnik w samochodzie rasy „kuga”, czy będzie miał gdzie robić po drodze kupę i czy nie będzie zestresowany dłuuuugą jazdą.

The lad is doing just fine, even though there are thousands of brand-new scents at the rest stops and he’s so excited he doesn’t even have time to eat. But after the first few hours—during which he stayed on constant alert—he finally relaxed and fell asleep, only occasionally lifting his massive head.

Daje chłopak radę, choć na parkingach tysiące zupełnie nowych zapachów i nie ma nawet czasu jeść, taki jest podjarany. Ale po pierwszych godzinach, kiedy czuwał non stop, w końcu wyluzował i spał, czasem tylko podnosząc wielki łeb.

On the first day, we managed to cover only 1,089 km. Completely wiped out, we collapsed at a hotel on the outskirts of Saarbrücken, trying to explain to the dog that he shouldn’t bark at every sound outside the door.

W pierwszy dzień daliśmy radę tylko 1089 km. Padnięci jak fiołki alpejskie legliśmy w hotelu na przedmieściach Saarbrucken, próbując wytłumaczyć psu, że nie powinien szczekać na każdy odgłos za drzwiami.

Quattro near Saarbrucken

And today, we’ve been driving since the misty morning—on and on, across all of Lorraine through a terrible, awful, all-enveloping fog, crawling along the Paris ring roads at 20 km/h, and then fighting off sleep. But we’ll be there soon. It’s going to be great—a small fishing town and the vast ocean. Just another 230 kilometers to go.

A dziś znowu od rana mglistego jedziemy i jedziemy, przez całą Lotaryngię w strasznej, okropnej, wszystko-zasłaniającej mgle, przez paryskie obwodnice 20 km/godzinę, a potem walcząc ze snem. Ale już niedługo będziemy na miejscu. Będzie super – małe miasteczko rybackie i wielki Ocean. Jeszcze 230 kilometrów.

Dodaj komentarz