Izmir

Po dwóch dniach podróży po płaskim jak stolnica Morzu Egejskim zobaczyliśmy wielkie miasto – Izmir.

After two days of traveling across the Aegean Sea—flat as a tabletop—we saw a great city: Izmir.

Izmir ze swoją ponad czteromilionową populacją i mimo historii liczącej ponad osiem tysięcy lat nie był dla nas zachęcającym miejscem, tym bardziej, że było gorąco. Postanowiliśmy odpuścić sobie wizytę w ruinach Efezu i (domniemanego) domu Dziewicy Maryji i połazić po dzielnicy portowej.

Izmir—with a population of over four million and a history spanning more than eight thousand years—did not strike us as a particularly inviting place, especially given the heat. We decided to skip a visit to the ruins of Ephesus and the (purported) House of the Virgin Mary, opting instead to wander around the port district.

Izmir jest wielki, port w Izmirze jest wielki, dzielnica portowa, zwana Alsancak jest… rozkopana. Idziemy szeroką ulicą Kıbrıs Şehitleri Caddesi, omijając dziury w chodniku i spieszący się tłum. Po obu stronach są dziesiątki małych i większych restauracji, kawiarni i barów w których siedzą zadowoleni ludzie, zapach jedzenia i kawy zachęca do posiedzenia w którymś z tych miejsc. Uwielbiam klimat takich dzielnic – stare domy, grajkowie siedzący przy murach, egzotyczne zapachy i przyjaźni, zadowoleni ludzie.

Izmir is huge, its port is huge, and the port district—known as Alsancak—is… torn up by construction. We walk along a wide street Kıbrıs Şehitleri Caddesi, dodging potholes in the sidewalk and the rushing crowds. On both sides, there are dozens of restaurants, cafés, and bars—large and small—filled with happy people; the aroma of food and coffee invites you to sit down at one of them. I love the atmosphere of neighborhoods like this: old buildings, street musicians sitting by the walls, exotic scents, and friendly, contented people.

Potem skręcamy w jedną z wąskich uliczek, znęceni brakiem tłoku. To stara część dzielnicy, w czasach ottomańskich zwana „La Punta”, była siedzibą klasy średniej miasta. Żyli tu ludzie wielu kultur i religii – nie tylko muzułmanie, ale i żydzi, protestanci i katolicy, a wiele kościołów chrześcijańskich było wspieranych finansowo przez sułtana.

Then we turn into one of the narrow streets, drawn by the lack of crowds. This is the old part of the district—known in Ottoman times as „La Punta”—which was home to the city’s middle class. People of many cultures and religions lived here—not only Muslims but also Jews, Protestants, and Catholics—and many Christian churches received financial support from the Sultan.

W mieście jest mnóstwo kotów i psów i mimo że są bezpańskie, są otoczone opieką mieszkanców. Wszędzie stoją miski z wodą i jedzeniem, zwierzęta są traktowane przyjaźnie i są stałym elementem lokalnego życia. i to mnie cieszy. Ale ponieważ w Turcji jest ponad cztery miliony bezpańskich psów, to w ostatnich latach tureckie władze przyjęły kontrowersyjne prawo zezwalające na usuwanie i eutanazję psów, jeżeli stanowią one zagrożenie lub gdy brakuje dla nich miejsc w schroniskach. Schroniska nie mają możliwości pomieścić milionów bezdomnych zwierząt. Wprowadzone przepisy stały się dla niektórych gmin pretekstem do masowych egzekucji zwierząt w brutalny sposób. Wiele osób z zagranicy adoptuje tureckie psy, ratując je przed strasznym losem. Ale tym trzem mam nadzieję nic nie grozi:

There are countless cats and dogs in the city, and although they are strays, they are cared for by the residents. Bowls of food and water are found everywhere; the animals are treated kindly and are a fixture of local life—something that makes me happy. However, given that there are over four million stray dogs in Turkey, the authorities have recently adopted a controversial law allowing for the removal and euthanasia of dogs if they pose a threat or if there is no room for them in shelters. Shelters simply lack the capacity to house millions of homeless animals. For some municipalities, these regulations have become a pretext for the mass, brutal slaughter of animals. Many people from abroad adopt Turkish dogs, saving them from a terrible fate. But I hope these three are in no danger:

W końcu tracycyjnie idziemy na kawę, tym razem po turecku. Jest pyszna, zwłaszcza w towarzystwie tureckich łakoci.

Finally, we go for coffee as usual—Turkish-style this time. It is delicious, especially accompanied by Turkish sweets.

Jedna myśl na temat “Izmir

  1. Chyba też wybrałabym ciekawostki portowego miasta i spacer zakończony kawą z łakociami 😉

    Niebo zachmurzone , więc była ulga w upale 👍

    Czekam na ciąg dalszy …

    Polubienie

Dodaj komentarz