Tunis – Medina

Zanim z placu Kasbah dojdziemy do Mediny, wyjaśnię obecność Ahmeda (zamiast opowiedać wam o Kartaginie, francuskim Protektoracie i Arabskiej Wiośnie). Otóż 18 marca 2015 roku dwóch uzbrojonych napastników zastrzeliło w Muzeum Narodowym Bardo w Tunisie dwudziestu turystów i policjanta. Wśród ofiar byli Francuzi (4), Włosi (4), Japończycy (3), Polacy (3), Kolumbijczycy, Hiszpanie, Belg, Rosjanin i Brytyjczyk. Napastnicy zostali zastrzeleni przez Policję. 26 czerwca tego samego roku w hotelu i na plaży w Susie zamachowiec zastrzelił z karabinu maszynowego 38 osób (głównie Brytyjczyków). Turystyka jest główną gałęzią gospodarki Tunezji. I dlatego mamy Ahmeda, który idzie dwa kroki za nami w swoim ciemnym garniturze…

Before we make our way from Kasbah Square to the Medina, let me explain Ahmed’s presence (instead of telling you about Carthage, the French Protectorate, and the Arab Spring). On March 18, 2015, two armed attackers shot and killed twenty tourists and a police officer at the Bardo National Museum in Tunis. The victims included French (4), Italian (4), Japanese (3), and Polish (3) nationals, as well as Colombians, Spaniards, a Belgian, a Russian, and a Briton. The attackers were shot dead by the police. On June 26 of that same year, a gunman used a machine gun to kill 38 people (mostly Britons) at a hotel and on a beach in Sousse. Tourism is a key sector of Tunisia’s economy. And that is why we have Ahmed walking two steps behind us in his dark suit…

W wąskich uliczkach Mediny jest cień i odrobina chłodu. Muszę patrzeć pod nogi, żeby nie potknąć się na nierównych kocich łbach. Nasza przewodniczka bardzo się śpieszy i często nie mam czasu zrobić zdjęć, a jeszcze staram się zapamiętać drogę w tym labiryncie uliczek. Skręcamy w różne strony milion razy i w końcu tracę rozeznanie. Pierwszy przystanek na długiej liście firm które płacą naszej cicerone – perfumeria. Wraz z inną grupą usadzają nas na ławkach i dają do wąchania flakony z różnymi „itrit” (عطر). Trochę mi niedobrze od tych róż, jaśminów , więc z ulgą opuszczam sklep.

There is shade and a touch of coolness in the narrow streets of the Medina. I have to watch my step to avoid tripping on the uneven cobblestones. Our guide is in a great hurry, so I often lack the time to take photos, all while trying to memorize the route through this labyrinth of alleys. We make countless turns, and eventually, I lose all sense of direction. The first stop on the long list of businesses paying our guide is a perfume shop. Along with another group, we are seated on benches and offered various itrit (عُطُور) to smell. The scents of rose and jasmine make me feel a bit nauseatingly, so I leave the shop with relief.

Biegniemy dalej pod sklepionymi ulicami, lub w pełnym słońcu. Następny przystanek – dom weselny. Kilka przedsionków, za nimi duża sala, w której ustawiono na podeście dwa wielkie „trony”, obok kilka małych sal z wyściełanymi ławami. W jednej z nich zastaję grupę muzyków. Pytam po francusku, czy mogę im zrobić zdjęcie:

We run on, passing through vaulted streets or out in the blazing sun. The next stop is the wedding hall. There are several vestibules leading to a large room where two huge „thrones” have been set up on a dais; nearby are a few smaller rooms with cushioned benches. In one of them, I come across a group of musicians. I ask in French if I can take their picture:

Muzycy z Mediny w Tunisie / Musicians from the Medina in Tunis

Po wyjściu przemierzamy kolejne ulice, zaułki i małe placyki z kwitnącą bugenvillą, a wszystko w bardzo szybkim tempie. Wkraczamy do souk, czyli handlowej części Mediny. Ulice biegną teraz trochę w dół, jest mniej światła, ale w zadaszonych przejściach mrok rozświetlają dziesiątki sklepowych witryn, głównie z biżuterią i wyrobami ze skóry, choć badziewie z Chin jest w wielu miejscach. Ta część Mediny powstała w 13 wieku za panowania dynastii Hafsydów. Souk w Tunisie składa się z trzech głównych części – Souk Ech-Chaouachine, gdzie od wieków produkowane są nakrycia głowy zwane chachia, Souk El Attarine, gdzie można znaleźć perfumerie oraz Souk El Berka, gdzie właśnie jesteśmy i gdzie są niezliczone sklepiki z metalami, z których część to słoto i srebro.

After leaving, we make our way through a succession of streets, alleyways, and small squares with blooming bougainvillea – all at a very brisk pace. We enter the souk, the commercial heart of the Medina. The streets now slope slightly downward and the light is dimmer, yet the gloom of the covered passageways is illuminated by dozens of shop windows – mostly displaying jewelry and leather goods, though cheap Chinese trinkets are also found in many places. This section of the Medina dates back to the 13th century and the reign of the Hafsid dynasty. The Tunis souk comprises three main areas: Souk Ech-Chaouachine, where chachia headwear has been crafted for centuries; Souk El Attarine, home to perfumeries; and Souk El Berka—where we currently find ourselves – featuring countless small shops selling metalware, including gold and silver items.

7 myśli na temat “Tunis – Medina”

  1. Bez zdjęć nie byłabym w stanie wyobrazić sobie uliczek, souków, towarów oraz całej tej egzotyki Tunisu. Na szczęście robisz wyjątkowo ciekawe fotografie.

    Zasyłam serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

    1. Egzotyka! Zastanawiam się, jak w poprzednich wiekach wyglądało to miejsce. Upał jest chyba pochłaniany przez stare, grube mury, bo jakoś można tutaj go znieść, o ile nie wychodzi się na pełne słońca place. Całuski

      Polubienie

  2. Jestem 🙂

    Muszę sporo nadrobić. Na razie a propos Ahmeda. Jakieś 20 lat temu byłam w Egipcie. Z naszą grupą też jeździł taki Ahmed, z karabinem maszynowym pod marynarką. Jakoś mi to nie przeszkadzało przez prawie dwa tygodnie i nie wzbudzało emocji. Po powrocie do Warszawy, pierwszego czy drugiego dnia poszłam do osiedlowego sklepu i w tym samym czasie nadjechali panowie z firmy przewożącej pieniądze (utarg?). Weszli do sklepu uzbrojeni po zęby (prawie). I nagle, na widok karabinu i innej broni wpadłam niemalże w panikę, że coś się dzieje, że ta broń i w ogóle chyba trzeba uciekać 😉 Do dziś się z tego śmieję.

    To idę czytać od początku.

    Polubienie

Dodaj komentarz