
Port Halk al-Wadi to inaczej La Goulette – tunezyjski port, który kiedyś był hiszpański, później ottomański, przez jakiś czas był więzieniem, a potem był nazywany „Małą Sycylią” i mieszkała tu Claudia Cardinale. Nas przywitała eskotra kanonierek tunezyjskiej floty, kiedy nasz statek manewrował wśród wąskich kanałów pomiędzy liberyjskimi kontenerowcami. Kiedy w końcu zacumowaliśmy i przeszliśmy z nabrzeża za mury starego fortu było już straszliwie gorąco, a w oślepiającym słońcu trudno było dostrzec uroki tego miejsca. La Goulette po francusku znaczy „gardło rzeki”, ale leży nad jeziorem Tunis. Jedziemy do miejscowości Sidi Bou Said, która jest nazywana „Tunezyjskim Santorini”. Hmmm…
The port of Halk al-Wadi—also known as La Goulette—is a Tunisian port with a varied history: it was once Spanish, then Ottoman, and served as a prison for a time; later, it was dubbed „Little Sicily” and was home to Claudia Cardinale. We were greeted by an escort of Tunisian navy gunboats as our ship maneuvered through narrow channels amidst Liberian container ships. By the time we finally docked and made our way from the quayside past the walls of the old fort, the heat was intense, and the blinding sun made it difficult to appreciate the place’s charms. Although the name La Goulette means „river throat” in French, the town actually sits on the shores of the Lake of Tunis. We are heading to the village of Sidi Bou Said, known as the „Tunisian Santorini.” Hmm…


W przydrożnej kawiarni Ben Rahim wypiliśmy kawę, a ja z powodu upału nie miałam siły łazić po miasteczku, tym bardziej, że prawie nigdzie nie było cienia, co uważam za wielkie niedopatrzenie władz. Wlazłam tylko do jednego pobliskiego sklepu / galerii sztuki w poszukiwaniu malutkich, srebrnych kolczyków i zagadałam się z bardzo miłym właścicielem, który pochodził z Hiszpanii, ale ożenił się z Tunezyjką. Kolczyków nie kupiłam, ale obiecałam, że opowiem o tym miejscu. Co niniejszym czynię 🙂
We had coffee at the Ben Rahim roadside café; the heat left me with no energy to wander around the town—especially since there was hardly any shade, which I consider a major oversight by the authorities. I did pop into one nearby shop-cum-art gallery looking for tiny silver earrings and struck up a conversation with the very pleasant owner—a Spaniard married to a Tunisian woman. I didn’t buy any earrings, but I promised to tell people about the place. Which is exactly what I’m doing now 🙂



Czy Sidi Bou Said przypomina Santorini? Trochę tak, ale żeby to ustalić, trzeba iść nad morze, przejść się nadmorskimi, brukowanymi uliczkami i dotknąć stopami buałego piasku. Ale to już zostawiam dla was.
Does Sidi Bou Said resemble Santorini? A bit, perhaps—but to find out for sure, you have to head to the seaside, stroll along the cobbled coastal streets, and feel the white sand beneath your feet. But I’ll leave that part up to you.

Kolory greckie, ale chyba tylko to… i ten upał, nie dziwią zamknięte okiennice!
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Jotko kochana, nikt nie zna Grecji tak jak ty, więc niełatwo cię nabrać na „greckość” tego miejsca. W Grecji w kawiarniach siedzą pewnie i mężczyźni i kobiety tamtejsze, a tu tylko ponurzy faceci 😦
PolubieniePolubienie
Znawczyni ze mnie żadna, ale i w Grecji nie widziałam kobiet w lokalach, jedynie turystki.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Dla mnie jesteś specjalistką od Grecji, bo jesteś tam prawie co roku? Dzięki za poprawienie. Ciekawe czemu tak się dzieje, że kobiety nie uczestniczą w tym aspekcie życia? W Turcji np. większość gości kawiarni to kobiety 🙂
PolubieniePolubienie
Faktycznie, te niebieskie detale, przywodzą na myśl Grecję.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Trochę tak, choć Grecja jakaś taka bardziej… nasza 😉
PolubieniePolubienie
No i właśnie przez takie historie mam ochotę odwiedzać miejsca, o których wcześniej nawet specjalnie nie myślałam. Sidi Bou Said faktycznie wygląda trochę jak Santorini, ale mam wrażenie, że każde z tych miejsc ma jednak swój własny charakter i porównania trochę mu go odbierają. Za to historia La Goulette z tą „Małą Sycylią” i Claudią Cardinale brzmi świetnie — szkoda tylko, że upał skutecznie odebrał ochotę na włóczenie się po miasteczku.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Andrzeju, jak mi ciebie brakowało! A swoją drogą skąd taki młody człowiek może znać Claudię Cardinale, ha?
PolubieniePolubienie
No proszę, Claudia Cardinale okazała się jednak ponadczasowa. A młody człowiek może znać, jeśli ma słabość do starego kina i czasem grzebie trochę głębiej niż w tym, co akurat leci na Netflixie. A co do tego, że mnie brakowało — bardzo mi miło to przeczytać
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Jesteś wyjątkowy, nieczęsto spotyka się kogoś z młodszego pokolenia, kto sięga trochę poza XXI wiek 🙂 Czasem się boję, że poza garstką badaczy nikt nie będzie wiedział kim były legendarne postaci… Dobra, bo robi się smutno. Całuski
PolubieniePolubienie